„Mamy różne modele sprzedaży. W Polsce działa spółka z siecią dealerską, przez którą sprzedajemy auta – tak jest w większości krajów europejskich. Na mniejszych rynkach działamy przez importerów. Z kolei w Wielkiej Brytanii sprzedajemy samochody bezpośrednio klientom, a dotychczasowi dealerzy stali się agentami” – tłumaczy w wywiadzie dla „RP” Arek Nowiński.
Jak dodaje, marka pracuje obecnie nad rozwojem modelu subskrypcyjnego, dzięki któremu nie jest konieczne decydowanie się od razu „na kosztowny zakup” samochodu. „Klient nie musi przejmować się wartością rezydualną, odsprzedażą, serwisem czy oponami. Wystarczy miesięczna opłata za użytkowanie auta. To wygodne i przewidywalne. Chcemy oferować elastyczne formy korzystania z samochodu, dopasowane do potrzeb klientów w różnych krajach” – przybliża.
Choć Arek Nowiński nie zdradził niczego konkretnego na temat aut w ramach modelu subskrypcyjnego, to – jak wiemy – już w 2017 r. Volvo – wraz z premierą modelu XC40 – wprowadziło abonament „Care by Volvo”. Klient, uiszczając co miesiąc opłatę, miał dostęp do nowego auta, a przesiadka do kolejnego pojazdu była możliwa po 24 miesiącach. Dziś rynki są pewnie znacznie bardziej gotowe na tego typu rozwiązania, ale na ten moment raczej trudno wyobrazić sobie, aby subskrypcja przyjęła się z dużym sukcesem choćby w Polsce.

Z informacji, które podaje Automotive News, wynikałoby, że Volvo przekazuje programy „Care by Volvo” w Niemczech, Holandii, Szwecji i Norwegii nowym partnerom (odchodząc tym samym od leasingu wewnętrznego), a przy tym zawiesza model subskrypcyjny w Wielkiej Brytanii oraz USA (gdzie już w 2018 r. spotkał się on ze sprzeciwem kalifornijskich dealerów).
Szwedzki producent opublikował niedawno raport finansowy za III kw. 2025 r. Po jego publikacji akcje Volvo wzrosły o 40 proc. Z raportu wynika, że od lipca do września br. zysk operacyjny producenta osiągnął 6,4 mld koron szwedzkich, choć analitycy prognozowali, że będzie to 1,6 mld.



