Niemiecki producent w ostatnich latach regularnie meldował się na podium brytyjskiego rankingu, ale w rywalizacji o złoto raz za razem przegrywał z przedstawicielami dalekowschodniej motoryzacji. Tym razem, z wynikiem na poziomie 84,3 proc. (średnia na podstawie 13 ocenianych wskaźników; maksymalna teoretyczna wartość to 100 proc.) BMW o włos wyprzedziło Toyotę (83,8 proc.), o czym zadecydowały przede wszystkim świadomość marki, oferta w zakresie finansowania oraz wsparcie w segmencie samochodów używanych.
To, co okazało się największą siłą niemieckiego brandu, było zarazem największą słabością Toyoty, która pod kątem rozpoznawalności uzyskała tylko 78 pkt na 100. Lider polskiego rynku był jednak na Wyspach zupełnie bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o kwestię związane z gwarancją (92 pkt). Podium uzupełniła Kia (82,8 proc.), wielokrotny zwycięzca badania, zaś tuż poza czołową trójką znalazł się lider sprzed roku – Suzuki (82,1 proc.).
Uwagę zwraca natomiast piąta lokata, na której uplasowało się BYD (79,5 proc.) z awansem aż o 10 oczek po ubiegłorocznym debiucie w zestawieniu. Dealerzy chińskiego producenta chwalą sobie działania marketingowe firmy, zwrot z inwestycji oraz politykę gwarancyjną. Na ten moment jedynym kamieniem do ogródka BYD jest posprzedaż – w tej kategorii należący do markowej sieci dealerzy wystawili średnią ocenę na poziomie zaledwie 68 pkt. Co ciekawe, posprzedaż stanowi również piętę achillesową drugiej chińskiej marki obecnej w zestawieniu – 9. MG (tylko 61 pkt).
Przenieśmy się na koniec listy „Car Dealer Power” – ostatnie, 23 miejsce, zajął Ford, który zanotował spadek aż o 10 pozycji. Bardzo słabo w przypadku amerykańskiego producenta prezentował się wskaźnik ROI (51 pkt), ale zdecydowanie najgorzej marka wypadła pod kątem planów na przyszłość (43 pkt). Jak podaje „Car Dealer Magazine”, w ciągu ostatnich 12 miesięcy Ford ograniczył wielkość dealerskiej sieci, a kierunek, w którym zmierza marka nie podoba się tym sprzedawcom, którzy na razie w niej pozostali.
Tylko nieznacznie lepszy wynik od Forda uzyskała Honda (60,3 proc.) oraz Citroen (60,8 proc.), ale w tym kontekście ciekawszy jest niski wskaźnik czwartego od końca Volkswagena (63,7 proc.) – bezkonkurencyjnego lidera sprzedaży nowych aut w UK po pięciu miesiącach bieżącego roku (77,2 tys. szt.). Dla porównania przewodzące grupie pościgowej BMW, Kia oraz Ford mogą pochwalić się wolumen rzędu 50 tys. szt. W efekcie otrzymujemy nietypową sytuację, w której sprzedażowe TOP4 tworzą dwie marki cieszące się najwyższym uznaniem dealerów i dwie, w przypadku których relacje między siecią a importerem pozostają raczej chłodne.
Fot. BMW Group



