Aktualności

Czy Stellantis przeszacował tempo rozwoju aut elektrycznych?

Branżowy gigant dokonał odpisu aktywów związanych z elektromobilnością na kwotę rzędu 22 mld. euro, a do tego, z uwagi na poniesione straty, spółka nie wypłaci dywidendy. Problemom finansowym towarzyszy zmiana polityki, w której „elektryki” najpewniej zejdą na dalszy plan.

Akcje Grupy Stellantis spadły do najniższego poziomu od kwietnia 2020 r. po tym, jak firma ogłosiła „reset” swojej działalności z myślą o lepszym dostosowaniu się do potrzeb klientów i rzeczywistego popytu. Przeszło 25-proc. redukcja (z przeszło 8 euro do niecałych 6 euro) doprowadziła do spadku kapitalizacji przekraczającej 5 mld euro.

Tak gwałtowna reakcja rynku jest wynikiem szeregu działań ogłoszonych przez międzynarodowy koncern, w tym dokonania odpisów, których wartość jest szacowana na około 22 mld euro, oraz wstrzymania wypłaty dywidendy. W efekcie Stellantis spodziewa się obecnie wstępnej straty w wysokości od 19 do 21 mld euro w drugiej połowie 2025 roku.

Przedstawione ruchy wynikają z problemów związanych z rozwojem elektromobilności. – Ogłoszone opłaty w dużej mierze odzwierciedlają koszty przeszacowania tempa transformacji energetycznej, co oddaliło nas od rzeczywistych potrzeb, możliwości i pragnień wielu nabywców samochodów. Odzwierciedlają one również wpływ wcześniejszych słabych wyników operacyjnych, których skutki są stopniowo rozwiązywane przez nasz nowy zespół – przekazał w komunikacie Antonio Filosa, dyrektor zarządzający Stellantisa.

Konsekwencją niedostatecznego popytu na pojazdy niskoemisyjne będzie m.in. wycofanie się z funkcjonującej na terenie Kanady spółki joint venture NextStar Energy utworzonej we współpracy z koreańskim producentem akumulatorów LG Energy Solution. Założeniem porozumienia było stworzenie gigafabryki baterii na terenie kraju, zaś na cel przeznaczono 3,7 mld dol. 6 lutego Stellantis ogłosił jednak, że odsprzeda posiadany 49-proc. pakiet udziałów dotychczasowemu partnerowi.

Jednocześnie włoski związek zawodowy UILM poinformował, że Automotive Cell Company (ACC), kolejna spółka joint venture, tym razem zarządzana przez Stellantisa, Mercedesa oraz TotalEnergies, porzuciła plany budowy gigafabryk na terenie Włoch oraz Niemiec. Oba projekty były tymczasowo zawieszone od 2024 r., ale z oświadczenia ACC wynika, że warunki niezbędne do ich „restartu” są obecnie trudne do spełnienia.

Stellantis nie jest jedyną firmą, która ostatnimi czasy musiała zweryfikować podejście do elektromobilności. O obciążeniach sięgających 19,5 mld dol. (z czego 8,5 mld w ramach odpisów wartości aktywów) informował w grudniu Ford. Swoje problemy ma także General Motors. Amerykańskie firmy mierzą się dziś z problemem dostosowania się do dwóch rynków charakteryzujących się zdecydowanie odmiennym podejściem do kwestii samochodów elektrycznych – amerykańskiego i europejskiego. Dla silnego na obu kontynentach Stellantisa jest to kłopot, na który trudno znaleźć oczywiste rozwiązanie.

Fot. media.stellantis

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Rywalizacja czy współpraca?
Redakcja
10/4/2026
Aktualności
Chińskie marki anonimowe w Niemczech
Redakcja
9/4/2026
Aktualności
Globalna produkcja aut rośnie, europejska – spada
Redakcja
8/4/2026
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.