Chyba nigdzie indziej problemy amerykańskiego giganta nie rzucają się w oczy tak bardzo, jak ma to miejsce w Europie. Niezależnie od tego, czy kłopotów Tesli upatrujemy w kontrowersjach związanych z osobą Elona Muska, czy też nieco już przestarzałą (i niezbyt rozbudowaną) ofertą modelową, fakty są takie, że dzisiaj producent mierzy się z bezprecedensowymi spadkami – i to w momencie, gdy sprzedaż „elektryków” wreszcie przyspieszyła.
Wyników Tesli w kwietniu nie ratował nawet bestsellerowy Model Y, który przed miesiącem trafił do zaledwie 4,5 tys. klientów – w efekcie auto, które jeszcze niedawno można było określić mianem hegemona w segmencie BEV-ów, w kwietniu wylądowało na dziewiątej pozycji, poniżej… pięciu modeli ze stajni Grupy Volkswagen.
Sytuacja producenta jest jeszcze trudniejsza w zestawieniu markowym, w którym Tesla (7,2 tys. szt.; -49 proc.) straciła miejsce w TOP10 na rzecz… BYD (7,2 tys.; +169 proc.), tylko nieznacznie przeganiając dość przeciętnego ostatnio w tym aspekcie Peugeota (7,1 tys.; -4 proc.).
Zostawmy jednak Teslę i popatrzmy na wolumenową czołówkę, którą otwiera Volkswagen (23,5 tys.; +61 proc.), przed BMW (14,9 tys.; +5 proc.) i Skodą (13,6 tys.; +214 proc.) notującą niesamowity progres za sprawą modelu Elroq, czyli kwietniowego lidera sprzedaży (8 tys. szt.). Dominację Grupy VW w segmencie potwierdzają też następne pozycje w tabeli. W rankingu modelowym Elroqa gonią aż trzy auta z serii ID. – „trójka” (6,9 tys.; +34 proc.), „siódemka (6,8 tys.; +640 proc.) i „czwórka (6,3 tys.; +3 proc.). Z kolei na liście marek tuż za podium uplasowało się siostrzane Audi (12 tys.; +48 proc.). TOP5 uzupełnia Renault (10,3 tys.; +58 proc.), które ma za sobą obiecujący start budżetowej „piątki” (5,7 tys.).
Duże wzrosty względem kwietnia ubiegłego roku zanotowała zresztą zdecydowana większość spośród 25 najpopularniejszych sprzedawców „elektryków”. Odstępstwem od tej reguły są (oprócz wspomnianej Tesli) przede wszystkim wyniki Volvo (7,8 tys.; -43 proc.), MG (3,4 tys.; -37 proc.) oraz Fiata (2,6 tys.; -29 proc.).
Na koniec przyjrzyjmy się krótko udziałowi aut elektrycznych w sprzedaży czołowych rynkowych graczy. Kilka dni temu, opierając się na danych Dataforce, pisaliśmy o tym, jak blisko spełnienia unijnych wymogów emisyjnych znajduje się branża czołówka: tylko jak to się ma do praktyki? Spośród dziesięciu największych grup sprzedających na terenie Europy, największym procentowym wskaźnikiem BEV-ów może pochwalić się Geely (34 proc. wolumenu w kwietniu) z wyraźną przewagą nad BMW (23 proc.) i Grupą Volkswagen (20 proc.). Nieźle radzą sobie ponadto Kia-Hyundai (18 proc.), Ford (16 proc.) oraz SAIC (16 proc.).
Zestawienie zamyka natomiast Toyota ze skromnym udziałem samochodów elektrycznych rzędu 5 proc. (co ciekawe, na poziomie markowym, dzięki dominacji pojazdów hybrydowych, Toyota należy dziś do firm, które są na dobrej drodze, by zmieścić się w limitach narzuconych przez UE). Mocno przeciętnie prezentuje się również sytuacja koncernów francuskich – to kolejno 12 proc. udziału BEV-ów w Grupie Renault (którą jednak także ratują hybrydy) oraz 14 proc. w Stellantisie. Na ten moment trochę za mało.



