Aktualności

Hyundai Kona Hybrid – tańszy od diesla

Hybrydowa Kona (na pierwszy rzut oka od wersji spalinowej różni ją tylko oznaczenie na klapie bagażnika) to ładny, miejski crossover. Znajdziemy tu jednak kilka rozwiązań, które odróżniają auto od pozostałych.

Mamy na myśli przede wszystkim rozdzielone światła przednie, znajdujące się na trzech różnych wysokościach (od góry: dzienne, mijania, przeciwmgielne). W Konie znajdziemy też – niezależnie od wersji – plastikowe nakładki na nadkola, które można kojarzyć przede wszystkim z samochodami przeznaczonymi do jazdy w terenie. Plastiku sporo jest również w środku. Niestety nie zawsze najwyższej jakości. Materiały zastosowane w desce rozdzielczej są twarde (poza paskiem otaczającym nawiewy i ekran środkowy). Sam ekran robi jednak duże wrażenie, a to głównie ze względu na jego wielkość – nieco ponad 10 cali! Kluczowe jest to, że cały system multimedialny jest szybki, a jego obsługa nie sprawia problemów. Generalnie jednak całą ergonomię kokpitu można określić mianem wzorowej.

O ile do miejsca dla przycisków i pokręteł oraz ich rozlokowania trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, to dosyć naturalne – zważywszy na to, że mowa o samochodzie o długości niespełna 4,2 metra – jest to, że przesadnie dużo nie może być przestrzeni dla pasażerów. Z przodu można byłoby jednak pomyśleć o większych schowkach, choć warto odnotować, że do dyspozycji mamy dodatkowe miejsce w podłokietniku i części środkowej, a także „bonus” w postaci schowka nad ładowarką na telefon – idealnego do przechowywania… maseczki. Przestrzeń do przechowywania wewnątrz auta może okazać się przydatna, bo 360-litrowy bagażnik, jaki oferuje Kona, nie gwarantuje spokoju przy pakowaniu na wyjazd więcej niż trzech osób. Z drugiej strony dosyć łatwo można znaleźć crossovery z segmentu „B” – nawet produkcji koreańskiej – które oferują skromniejszą przestrzeń bagażową.

*Założenia: 36-miesięczny leasing z 10-proc. wkładem własnym i wykupem w wysokości wartości rezydualnej. Oprocentowanie: 6 proc.

Zakładając, że uda nam się wyruszyć w trasę w większym gronie, pasażerowie siedzący na tylnej kanapie na pewno docenią brak tunelu środkowego, dodatkowe oświetlenie, a także podłokietnik. Co pozytywnie oceni kierowca? Głównie właściwości jezdne. Z pewnością dynamikę – przede wszystkim w mieście, a jeśli poza nim to z wyłączeniem dróg szybkiego ruchu. Zaskoczyć może zwłaszcza start spod świateł w trybie Sport. „Hybrydowość” Kony opiera się na benzynowym silniku o pojemności 1,6 litra i jednostce elektrycznej, które łącznie oferują 141 KM. Na papierze daje to przyspieszenie do „setki” w nieco ponad 11 sekund. W rzeczywistości wynik jest o dwie sekundy lepszy! Hybrydowa Kona spala średnio 5-6 litrów paliwa na 100 km. To na tyle dobry rezultat, że nikomu nie powinien przeszkadzać mieszczący tylko 38 litrów bak paliwa, bo – jak łatwo wyliczyć – rzeczywisty zasięg testowanej hybrydy to około 700 km. Znacznie mniejszy będzie on przy jeździe w warunkach autostradowych, gdy spalanie rośnie do 8 litrów. Jednak już sama informacja o prędkości maksymalnej hybrydowej Kony – 160 km/h – świadczy o tym, że autostrada nie jest dla niej naturalnym środowiskiem. Gdyby nie mały bak i ograniczenia prędkości, nie mielibyśmy obaw, by przetestować Konę pod kątem bardziej wyczynowej jazdy. Crossover – mimo podwyższonej sylwetki – wyróżnia się pewnością i stabilnością prowadzenia, a to efekt dosyć sztywnego zawieszenia (z tyłu – wielowahaczowego). Dynamiczną jazdę wspomaga również sprawna, dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia biegów. Małym minusem jest z kolei to, że hybrydowy crossover nie pozwala na wybór trybu jazdy i sam decyduje, czy korzysta wyłącznie z napędu elektrycznego, czy dołącza do tego jednostkę benzynową.

Koreański producent zdecydował również, że hybrydowa Kona – w odróżnieniu od innych wariantów – będzie miała również bogatsze wyposażenie. Dlatego wersja Premium mogła zaskoczyła nas: wspomnianym wcześniej 10-calowym ekranem, wyświetlaczem Head-up display, hamulcem postojowym z funkcją Auto Hold, inteligentnym tempomatem, możliwością utrzymywania pasa ruchu, kompletem podgrzewanych foteli (a nawet wentylowanymi przednimi!) czy 18-calowymi felgami. Co ciekawe, hybrydowa Kona w najwyższym wariancie wyposażenia kosztuje katalogowo 126 tys. zł, czyli o tysiąc złotych… mniej niż najdroższy wariant diesla (z silnikiem 1.6 136 KM, ale też napędem 4×4). Wersję hybrydową cechuje też wyższa wartość rezydualna niż odmiany z jednostką wysokoprężną, co sprawia że ten wariant będzie nie tylko bardziej ekologiczny, ale też zwyczajnie tańszy. A pamiętajmy, że w odwodzie jest wersja benzynowa i „elektryk”. Nie dziwi więc, że Kona to już rynkowy numer „25” w Polsce pod względem sprzedaży.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Elektromobilność – obawa czy nadzieja dla rynku pracy w Polsce?
Redakcja
21/10/2021
Aktualności
Giganci technologiczni wchodzą do sektora automotive
Redakcja
20/10/2021
Aktualności
Brak surowców storpeduje ambitne plany w zakresie elektromobilności?
Redakcja
19/10/2021
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.