Aktualności

Komisja Europejska zadecydowała. Nowe cła mogą sięgnąć 50 proc.

KE poinformowała o potwierdzeniu zarzutów dotyczących nieuczciwego wsparcia producentów aut ze strony chińskiego rządu. Odpowiedzią na działania tamtejszych władz będą dodatkowe cła, których wysokość będzie uzależniona od… konkretnej marki.

Ursula von der Leyen

Od kilku tygodni chyba nikt nie miał wątpliwości co do wyników śledztwa prowadzonego przez Komisję Europejską. Z wynikami dochodzenia pogodzeni wydawali się zresztą sami Chińczycy, którzy oficjalnie krytykowali podejście UE, ale już w rozmowach kuluarowych podkreślali, że „mają z czego schodzić”, a ich strategia od początku zakładała taki rozwój wydarzeń.

Zapowiedź wprowadzenia ceł nie jest zatem żadnym zaskoczeniem; niespodziankę może natomiast stanowić ich wielkość uzależniona po części od konkretnego producenta, a po części – od stopnia współpracy z Komisją. W efekcie sytuacja niektórych firm stała się obecnie znacznie trudniejsza.

Ale po kolei: przede wszystkim trzeba podkreślić, że proponowane cła będą dotyczyły wyłącznie pojazdów w pełni elektrycznych (BEV) importowanych z Chin. Oznacza to, że dodatkowym barierom nie będą podlegały ani auta chińskich producentów budowane w Europie (do czego dąży część firm, choćby Chery czy BYD), ani samochody spalinowe (niezależnie od miejsca produkcji). Z drugiej strony, ponadnormatywne cła dotkną firmy wywodzące się spoza Chin, które w Państwie Środka posiadają własne zaplecze produkcyjne – jako przykład może tu posłużyć Tesla ze swoją gigafabryką w Szanghaju.

Przejdźmy do liczb – podczas dochodzenia KE skupiła się na trzech producentach: BYD, Geely oraz SAIC, z których każdy został obciążony indywidualną taryfą. Powody do zadowolenia (jeśli dodatkowe cła mogą kogokolwiek cieszyć) ma BYD. W przypadku globalnego lidera sprzedaży „elektryków” stawki celne wzrosną o 17,4 pkt. proc., do łącznie 27,4 proc. (co warto podkreślić, bo nowe cła nie zastępują starych, lecz się na nie nakładają). Na podobną karę może liczyć także Geely z 20-proc. „malusem”.

Nowe taryfy celne okażą się znaczniej bardziej dotkliwe dla koncernu SAIC, znanego w Europie głównie z marki MG – wzrost stawki o 38,1 pkt. proc. oznacza, że auta elektryczne sprowadzane z Chin będą kosztować producenta de facto o połowę więcej, wyłącznie z uwagi na kwestie prawne. Tak wysoka kara jest najprawdopodobniej wynikiem niedostarczenia przez SAIC niezbędnych informacji finansowych, bo identyczne cła otrzymają wszystkie pozostałe firmy, które nie współpracowały z KE w trakcie dochodzenia.

Pozostali – mowa tu o producentach, którzy nie zostali „wylosowani” do indywidualnego śledztwa, ale zapewnili unijnym organom wymagane dane, będą obciążeni dodatkowym cłem na poziomie 21 proc. (czyli w sumie 31). KE w komunikacie prasowym nie poinformowała, które firmy zdecydowały się na współpracę, które zaś odmówiły, ale wskazała, że indywidualnym stawkom (na prośbę producenta) może podlegać Tesla.

Teoretycznie nowe bariery wejdą w życie 4 lipca 2024 r., ale warto podkreślić, że nie będą one miały charakteru definitywnego – od tej pory państwa członkowskie UE będą musiały jednak zagwarantować możliwość pobrania dodatkowego cła w przypadku, gdyby inicjatywa KE została w przyszłości przegłosowana. Z informacji opublikowanych przez Komisję wynika, że powinno do tego dojść najpóźniej 4 listopada bieżącego roku, czyli cztery miesiące po wprowadzeniu stawek tymczasowych. Do tego momentu, teoretycznie nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, choć trudno spodziewać się nagłego zwrotu w tej sprawie.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Szokujące przejęcie we Francji
Redakcja
12/7/2024
Aktualności
Ekologia to nasz wybór
Redakcja
12/7/2024
Aktualności
Jednomarkowy wielomarkowym
Redakcja
12/7/2024
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.