Aktualności

Niewielki wzrost w 2021 r.

W grudniu zarejestrowano w Polsce 43,6 tys. nowych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 t, czyli o 26,6 proc. mniej niż przed rokiem oraz o 15 proc. więcej niż w listopadzie – wynika z danych CEPiK-u.

Koniec roku nie może nastrajać optymistycznie. Po słabym listopadzie przyszedł jeszcze gorszy grudzień, a skala strat w przypadku samochodów osobowych sięgnęła 30 proc. Przed miesiącem polski rynek, który dotychczas na tle większości krajów UE wypadał całkiem przyzwoicie, odnotował wynik poniżej unijnej średniej. I niewiele wskazuje, aby koniec roku cokolwiek w tej kwestii zmienił.

Kiepski finisz nie powstrzymał jednak branży przed zakończeniem 2021 r. na niewielkim 6,67-proc. plusie. I biorąc pod uwagę analizy sprzed roku, które zakładały wzrost rzędu 10-15 proc. oraz skalę kryzysu podażowego, z którym sektor automotive mierzy się już od wielu miesięcy, wydaje się, że jest to wynik wcale nie najgorszy. W sumie na polskie drogi wyjechało 520,6 tys. samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 t., o 32,6 tys. więcej niż przed rokiem.

Problemy związane z niedoborem części wpłynęły nie tylko na stan całego rynku, ale również na pozycje poszczególnych marek. Przez długi czas zastanawialiśmy się, czy w końcowej klasyfikacji Kia zdoła wyprzedzić Volkswagena, uwagę zwracała również znakomita „dyspozycja” Toyoty.

Jak zatem wygląda sytuacja po zamknięciu „podażowego” roku 2021? Spośród 20 najpopularniejszych marek dokładnie 9 zanotowało w minionym roku wzrosty sprzedaży. Niekwestionowanym nr 1 w Polsce jest wspominana już Toyota, która zdystansowała resztę stawki z wynikiem 74,5 tys. zarejestrowanych aut osobowych – to o 21,5 proc. więcej niż przed dwoma laty i o prawie 30 tys. szt. więcej od rezultatu, który uzyskał wicelider zestawienia – Skoda. Dominacja Toyoty jest m.in. efektem mniejszych problemów z dostępnością części, ale co ciekawe w czołowej 20. lepszą dynamiką wzrostu może pochwalić się aż 6 marek – BMW (6 pozycja, +31 proc.), Audi (10., +21,6 proc.), Suzuki (15., +43,9 proc.), Mazda (20., +48,3 proc.), Kia (4., +34 proc.) oraz Hyundai (5., +45,8 proc.).

Do niedawna znakomite wrażenie robiły zwłaszcza miesięczne wyniki koreańskich marek, a jeszcze w październiku wydawało się, że Kia jest na najlepszej drodze, aby zakończyć ubiegły rok na najniższym stopniu podium, spychając Volkswagena na 4. pozycję. Tak się jednak nie stało, a to za sprawą słabszego finiszu. Dzięki temu VW obronił prestiżową lokatę pomimo niewielkich rocznych spadków (-7,49 proc.). Ze znacznie trudniejszą sytuacją w ciągu roku zmagała się natomiast siostrzana Skoda, która co prawda nie musi czuć się szczególnie zagrożona utratą pozycji wicelidera, ale ze stratą sięgającą 20 proc., raczej nie może zaliczyć roku do udanych, przynajmniej pod kątem wolumenowym.

Czeska marka nie jest jedyną, która szczególnie mocno odczuła skutki kryzysu podażowego – z załamaniem sprzedaży mierzyło się również Renault (-19,9 proc.), które w rezultacie wypadło z czołowej dziesiątki, oraz Fiat (-28,3 proc.).

A co przyniesie rok 2022? Powrót do „normalności” czy kolejne odsłony kryzysu – pandemicznego, podażowego, czy może energetycznego? Jak zareagują klienci, kiedy pył wreszcie odpadnie – wrócą do „swoich” marek, czy też będą rozglądać się za innymi brandami? Tym razem śmiałych prognoz jest jakby mniej, a perspektywa długoterminowa zdaje się przypominać wróżenie z fusów. 

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Grupa Wyszehradzka: najtańsze auta używane są w Polsce
Redakcja
21/1/2022
Aktualności
Rośnie sprzeciw wobec unijnych planów elektryfikacji
Redakcja
20/1/2022
Aktualności
Renault stawia na odnawianie aut używanych
Redakcja
19/1/2022
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.