Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem istotnych zmian w Grupie Renault – w lipcu 2025 r. firmę opuścił Luca de Meo, który przez pięć lat z powodzeniem nadzorował działania producenta oraz wdrażanie strategicznego planu Renaulution. Stery w Renault przejął wówczas François Provost, choć zakres roszad personalnych był znacznie szerszy – do zmian doszło m.in. w Dacii, w której miejsce Denisa Le Vota zajęła związana wcześniej z Mercedesem Katrin Adt. Niecały rok później nowe władze grupy, ogłaszając sukces „Renolucji”, przedstawiły założenia kolejnej długoterminowej strategii – „FutuREady”. Nowy plan rozwoju obejmie wszystkie marki grupy, ale najciekawsze propozycje dotyczą brandu Renault, którego dalszy rozwój ma opierać się na trzech filarach: wzmocnieniu pozycji w Europie, wdrażaniu wersji zelektryfikowanych we wszystkich segmentach oraz międzynarodowej ofensywie, w wyniku której wolumeny marki przekroczą 2 mln szt. do końca dekady.
DOBRY PUNKT WYJŚCIA
W przeszłości, opisując podobne wieloletnie plany, często zwracaliśmy uwagę na potrzebę zmian motywowaną trudną sytuacją producentów. W przypadku Renault sprawy mają się nieco inaczej, bo Luca de Meo zostawił po sobie funkcjonujący mechanizm, który w niektórych elementach wymaga co najwyżej pewnego doszlifowania. Przed rokiem grupa dostarczyła w sumie 2,34 mln nowych samochodów, notując trzeci z rzędu wzrost wolumenu (na poziomie 3,2 proc.). Lepiej radziły sobie wszystkie brandy koncernu: Renault urosło o 3,2 proc. (do 1,63 mln szt.), podobny wzrost zanotowała Dacia (697 tys. szt.), zaś niszowe Alpine poprawiło wynik aż o 139,2 proc., po raz pierwszy przekraczając barierę 10 tys. zarejestrowanych aut. Francuski gigant mógł pochwalić się niezłym tempem rozwoju w Europie (przynajmniej w segmencie pojazdów osobowych; „dostawczaki” radziły sobie gorzej), ale także na innych ważnych dla producenta rynkach – w Ameryce Łacińskiej (+11,3 proc.), Maroku (+44,8 proc.) czy Korei Południowej (+55,9 proc.). Grupę Renault ominęły przy tym problemy produkcyjne związane z niedostatecznym stopniem wykorzystania fabryk – te w 2025 r. pracowały na 85 proc. swoich możliwości, co w branży oznacza rezultat dość bezpieczny.
Nieco gorzej prezentowały się natomiast firmowe finanse, pomimo wzrostu przychodu o 3 proc. (do 57,9 mld euro) oraz 1,5 mld euro wolnych przepływów środków pieniężnych. Marża operacyjna spadła z 7,6 do 6,3 proc. Spadł też, i to znacznie, bo o 11,7 mld euro, zysk netto, w efekcie czego Grupa Renault zamknęła ubiegły rok na potężnym minusie rzędu 10,8 mld euro. W tym miejscu musimy się jednak na chwilę zatrzymać, bo tak wielka strata była w dużej mierze rezultatem jednorazowego odpisu w wysokości 9,3 mld euro związanego z restrukturyzacją udziałów w Nissanie oraz kolejnych 2,3 mld euro, które przypadło na spółki powiązane z producentem. Gdybyśmy zatem wyciągnęli z tabeli dodatkowe koszty, skorygowany zysk netto wyniósłby 715 mln euro.
ZMIANY W EUROPIE, ZMIANY NA ŚWIECIE
Skoro wiemy już, w jakim miejscu znajduje się Grupa Renault dzisiaj, przejdźmy do właściwych założeń planu „FutuREady”, zaczynając od zagranicznych ambicji producenta. Francuzi nie ukrywają bowiem, że jednym z nadrzędnych celów na najbliższe lata będzie zwiększenie udziału rynków pozaeuropejskich w sprzedaży marki Renault – z 38 proc. w 2025 r. do 50 proc. na zakończenie dekady, co miałoby zagwarantować wolumen na poziomie 2 mln nowych samochodów. Co ważne, ten proces już trwa, zaś w ubiegłym roku udział „zagranicy” urósł o 2,9 pkt. proc. – Wzmocnienie drugiej biznesowej nogi, która uzupełniałaby działalność grupy w Europie, poprawi stabilność producenta w trudnych czasach. Rynki, na których Renault chce zwiększyć swoją obecność, nie są tak przeregulowane jak Europa, dlatego w razie zawirowań politycznych bądź gospodarczych w UE, koncern nie znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Nie można wreszcie wykluczyć poluzowania europejskiej polityki klimatycznej i nawrotu popularności tradycyjnych napędów – dzięki zagranicznym fabrykom taki manewr będzie łatwiejszy w realizacji – wskazuje Szymon Kruba, prezes Krubagroup, dealera samochodów używanych oraz ASO związanego z Grupą Renault.
O jakich rynkach mowa? Producent chciałby przede wszystkim w pełni wykorzystać potencjał swoich międzynarodowych hubów: Turcji (170 tys. szt. w 2025 r., czwarty rynek marki ogółem po Francji, Włoszech i Hiszpanii), Ameryki Łacińskiej (zwłaszcza Brazylii oraz Argentyny, które w sumie odpowiadały za 190 tys. aut), Maroka (89 tys. szt.; udział w rynku na poziomie 37,8 proc.), Korei Południowej (52 tys. szt.), a także Indii (38 tys. szt.).
Ciekawy jest właśnie ten ostatni przypadek, zwłaszcza w kontekście porozumienia dotyczącego umowy o wolnym handlu, która przewiduje zniesienie zaporowych ceł na samochody importowane z Unii w przypadku pierwszych 250 tys. szt. rejestrowanych każdego roku. Indie mają być także rynkiem startowym dla modelu Bridger, SUV-a z segmentu B, którego premiera jest przewidziana na koniec 2027 r. W sumie Grupa Renault chce być obecna na rynkach odpowiadających za 55 proc. globalnej sprzedaży samochodów (z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz Chin).
ELEKTRYFIKACJA NA 100 PROC.
Na większości z nich firma będzie dalej rozwijała kwestie związane z elektromobilnością oraz rozbudową oferty napędów hybrydowych E-Tech. W Europie pojazdy zelektryfikowane (do których producent zalicza także wspomniane hybrydy) mają stanowić 100 proc. sprzedaży marki Renault do 2030 r. Na auta elektryczne w większym stopniu postawi także Dacia, która do końca dekady chce zwiększyć liczbę modeli niskoemisyjnych w ofercie z jednego do czterech, a do tego poprawić udział pojazdów zelektryfikowanych w Europie do dwóch trzecich. – W zeszłym roku spośród około 870 sprzedanych aut używanych w Krubagroup, mniej więcej 100 szt. stanowiły pojazdy elektryczne. U nas „elektryki” nie stoją na placu, czekając na klienta – to klient czeka na samochód. Co ważne, nie mówię tu wyłącznie o autach najtańszych – z powodzeniem oferowaliśmy całą niskoemisyjną gamę producenta – choć faktem jest, że to właśnie mała elektryczna „piątka” cieszyła się największą popularnością – wyjaśnia Szymon Kruba.
W sumie spośród 22 modeli francuskiej grupy, które mają trafić na rynki Starego Kontynentu w kolejnych latach, aż 16 będzie posiadało napęd elektryczny. „Nasza dwutorowa strategia napędowa jest obecnie wdrażana w całej grupie: Renault jest najlepszą w swojej klasie marką pod względem emisji CO2, a dwie trzecie jej sprzedaży tworzą pojazdy zelektryfikowane (EV, HEV), podczas gdy Dacia przyspiesza w segmencie hybryd. Możliwość połączenia dobrych wyników finansowych z elektryfikacją napędzają dwa czynniki, które zmieniają zasady gry: nasze technologie hybrydowe, które jednocześnie spełniają potrzeby klientów i cele w zakresie regulacji emisji CO2, oraz w 100 proc. elektryczne platformy, zwiększające atrakcyjność produktów i sprzedaż – przekazał w oficjalnym komunikacie Fabrice Cambolive, dyrektor ds. rozwoju w Grupie Renault.
Poza Starym Kontynentem tempo elektryfikacji będzie przebiegało nieco wolniej, również z uwagi na brak wymogów emisyjnych, ale także i tam producent będzie stopniowo rozwijał swoją ofertę z zamiarem zwiększenia sprzedaży zelektryfikowanych samochodów Renault do 50 proc. łącznego wolumenu. O powodzeniu elektrycznych ambicji firmy ma przesądzić m.in. zastosowanie innowacyjnych rozwiązań w produkcji, które pozwolą obniżyć koszty wytwarzania aut o 40 proc. (nie tylko elektrycznych), a do tego skrócą proces technologiczny w przypadku każdego nowego modelu do dwóch lat.
WSPÓŁDZIELONA PRODUKCJA
Z modelem wytwórczym francuskiej grupy wiąże się więcej zmian – poprzez wykorzystanie sztucznej inteligencji oraz 350 humanoidalnych robotów Renault chce zwiększyć efektywność pracy, ograniczyć przestoje w produkcji o połowę oraz zmniejszyć zużycie energii o 25 proc. Nowe auta mają przy tym wykorzystywać średnio 30 proc. mniej części w procesie wytwórczym i to bez uszczerbku na jakości – jeśli producent postawi na swoim, liczba reklamacji ze strony klientów ma spaść trzykrotnie w trakcie następnych pięciu lat. W sumie koszty produkcji skurczą się zaś o jedną piątą na poziomie globalnym. W jeszcze większym stopniu, bo aż o 30 proc., koncern chce ograniczyć koszty logistyki. Także i tu ogromną rolę będą odgrywać automatyzacja oraz inteligentne technologie pozwalające skutecznie monitorować cały proces i zawczasu zapobiegać wszelkim problemom. Skutkiem zastosowanych rozwiązań w cyklu produkcyjnym będzie zaś obniżenie kosztów zmiennych na każdym pojeździe o około 400 euro.
Szymon Kruba: W 2025 r. spośród około 870 sprzedanych aut w Krubagroup, mniej więcej 100 szt. stanowiły pojazdy elektryczne. U nas „elektryki” nie zalegają na placu.
Co ciekawe, z założeń planu „FutuREady” wynika, że Grupa Renault jest gotowa nadal współdzielić moce produkcyjne z wybranymi motoryzacyjnymi partnerami. Na Starym Kontynencie firma chce współpracować z Mitsubishi, Volvo Cars, Fordem oraz Nissanem. Z tym ostatnim Renault będzie działać ramię w ramię także w Indiach, umożliwiając produkcję szerokiej gamy modeli japońskiej marki. W Korei Południowej oraz Ameryce Łacińskiej będzie z kolei rozwijało partnerstwo z Geely. W sumie do 2030 r. Grupa Renault planuje wyprodukować około 300 tys. samochodów dla wymienionych firm.
AUTA DUŻE CZY MAŁE?
Francuski gigant należy dziś do rynkowych liderów w segmencie mniejszych pojazdów i tę pozycję firma chciałaby utrzymać, otwierając się jednocześnie na większe samochody – ofensywę modelową w tym zakresie zapowiadają zresztą zarówno Renault, jak i Dacia. Na ten moment segmenty C i D odpowiadają za 30 proc. sprzedaży Renault, ale przełom w perspektywie długoterminowej może stanowić następna generacja pojazdów w pełni elektrycznych z obu kategorii konstruowana na nowej platformie RGEV medium 2.0. W przypadku rumuńskiej marki auta kompaktowe to 20 proc. wolumenu, ale producent chciałby zwiększyć tę wartość do mniej więcej jednej trzeciej łącznej liczby rejestracji, w czym miałaby pomóc premiera nowego Strikera, który może pojawić się w polskich salonach na początku 2027 r.
A co z mniejszymi pojazdami? Grupa Renault przez lata była orędownikiem rozwoju aut miejskich, zachęcając UE do opracowania rozwiązań, które sprzyjałyby produkcji i sprzedaży tego typu samochodów. Producent nie odpuszcza zresztą walki o rynek tanich „elektryków”, o czym świadczy premiera Twingo E-Tech electric, elektrycznego pojazdu z segmentu A w cenie poniżej 20 tys. euro. – Polscy klienci, jeżeli dać im odpowiednie bodźce, są zaskakująco elektromobilni. Małe i średnie auta elektryczne cieszyły się u nas sporą popularnością, zaś nabywcy chętnie korzystali z programu dopłat. Osoby zainteresowane Renault 5 pytały regularnie o dostępność tego auta, by zdążyć z wnioskiem o dotację. W przypadku większych segmentów zainteresowanie „elektrykami” było już odpowiednio mniejsze – tłumaczy Mateusz Stolarz, współwłaściciel i członek zarządu firmy Perfekta, dealera Dacii oraz Renault z Lubania.
POTENCJAŁ NA LATA
Na koniec przyjrzyjmy się planom grupy dotyczącym rynku wtórnego, bo „FutuREady” porusza krótko także i to zagadnienie. W oficjalnym przekazie producent przyznał, że chciałby skuteczniej wykorzystywać potencjał aut w drugim i trzecim obiegu. Większy nacisk na utrzymanie używanych samochodów w wewnętrznym ekosystemie firmy miałby przełożyć się do końca dekady na zwiększenie lojalności klientów do 80 proc. w cyklu 10-letnim. Z nowym życiem pojazdów używanych wiąże się rozpoczęty już w 2020 r. projekt „Refactory”, w ramach którego Renault postawiło na regenerację samochodów w specjalnie przygotowanych do tego zakładach, należących zarówno do producenta, jak i niektórych przedstawicieli sieci dealerskiej. – Wszystkie auta, które sprzedajemy, są dziś odnawiane i certyfikowane, bez względu na to, czy mówimy o pojeździe dwu- czy ośmioletnim. Przekłada się to na wzrost zainteresowania nieco starszymi autami, co pozwala nam łatwiej budować rentowność tego segmentu. Producent nie pozostawił nas przy tym bez wsparcia – wdrożenie strategii Renew ułatwiają programy rabatowe na usługi posprzedażne przygotowane także z myślą o bardziej wiekowych autach. I to naprawdę zaczyna działać, bo klienci bardzo chętnie korzystają z tego typu gwarancji odnawialnych – podsumowuje Szymon Kruba.
Powodzenie nowego planu strategicznego Grupy Renault powinno zagwarantować producentowi marżę operacyjną na poziomie 5-7 proc. w perspektywie średnioterminowej oraz wolny przepływ pieniędzy rzędu minimum 1,5 mld euro rocznie. Być może nawet ważniejszy od prognoz finansowych pozostaje jednak fakt, że francuski gigant jest, przynajmniej w teorii, świadom wyzwań stojących przed branżą i odpowiednio na nie reaguje – inwestując w zagraniczne rynki, zabezpieczając łańcuchy dostaw, zwracając większą uwagę na segment pojazdów używanych. A jak wyjdzie w praktyce? Historia dowodzi, że oczekiwania producentów często rozmijają się z rzeczywistością, ale kto wie – może tym razem będzie inaczej?
Fot. Renault



