Przed kilkoma dniami Stany Zjednoczone ponownie przesunęły deadline w sprawie nowych ceł na towary sprowadzane z Unii Europejskiej. Pierwotny termin – 9 lipca – został zamieniony na 1 sierpnia, aby zapewnić więcej czasu na znalezienie wyjścia z sytuacji, które byłoby korzystne (albo po prostu mniej szkodliwe) dla obu stron.
Jeśli do tego nie dojdzie, cła na import wielu towarów z Europy wzrosną do 50 proc. (wielu, ale nie wszystkich, bo niektóre sektory zostały objęte indywidualnymi stawkami). Taki wariant najpewniej spotkałby się również z odwetem ze strony Unii, choć Bruksela stara się na razie unikać konfrontacyjnego tonu – przynajmniej dopóki istnieje szansa na zaakceptowanie lepszego rozwiązania.
Negocjacje między UE a USA obejmują także branżę motoryzacyjną – według źródeł powiązanych ze sprawą Unia chciałaby w jakimś stopniu połączyć wysokość ceł z wielkością produkcji na terenie USA oraz eksportem. W efekcie europejskie firmy posiadające swoje fabryki w Stanach Zjednoczonych mogłyby sprowadzać auta z Europy po stawkach niższych niż 25 proc. wprowadzone przez Donalda Trumpa w kwietniu tego roku.
Takie rozwiązanie mogłoby odpowiadać prezydentowi USA, któremu zależy na tym, by firmy obecne w Stanach Zjednoczonych, produkowały na miejscu. Serwis Automotive News wskazuje, że taki wariant byłby korzystny także dla marek takich, jak BMW czy Mercedes. Z przedstawionej analizy wynika przykładowo, że w 2024 r. BMW eksportowało 225 tys. pojazdów wyprodukowanych w zakładzie w Spartanburgu w Karolinie Południowej, a kolejne 175 tys. sprowadziło z zagranicy, utrzymując „właściwy” bilans w relacji eksport-import.
Na takim rozwiązaniu w mniejszym stopniu skorzystałby Volkswagen, który auta produkowane w USA sprzedaje w większości lokalnie. Negocjacje nie miałyby większego wpływu na sytuację Grupy Stellantis, dla której znacznie poważniejszym problemem są relacje handlowe USA z Kanadą i Meksykiem. Największy kłopot miałoby jednak Volvo, które większość samochodów sprzedawanych w USA sprowadza z Europy – odpowiedzią szwedzkiej marki byłoby zwiększenie produkcji w amerykańskiej fabryce w Charleston.
Czekamy na odpowiedź ze strony Białego Domu.


