Gdyby bowiem kierować się wyłącznie ewolucją cen w analizowanym okresie, okazałoby się, że w czterech kategoriach kluczowych dla rynku prywatnego (B; B-SUV, C, C-SUV) ceny najwolniej rosły właśnie w segmencie subkompaktowych SUV-ów – od 2018 r. podwyżki w tej grupie sięgnęły bowiem zaledwie 36,5 proc. W pozostałych kategoriach dynamika zmian była z reguły o kilka pkt. proc. wyższa (a w przypadku aut kompaktowych sięgnęła 40,8 proc.).
Skąd zatem teza o istotnej roli miejskich SUV-ów w ogólnoeuropejskich wzrostach cen samochodów? To rezultat dwóch uzupełniających się czynników – tym pierwszym jest wyraźne zwiększenie udziału opisywanego segmentu w sprzedaży do klienta prywatnego na przestrzeni ostatnich siedmiu lat. W 2018 r. na terenie Niemiec, Francji, Włoch oraz UK kategoria B-SUV odpowiadała za 10,2 proc. rynku, by w 2024 r. wzrosnąć do 18,4 proc. w dużej mierze kosztem samochodów miejskich, które w tym samym czasie spadły, i to niemało, bo z 27,3 do 22,6 proc. Podobną zależność mogliśmy obserwować także segment wyżej, choć tu dynamika zmian była już jednak odpowiednio niższa.
Drugim elementem jest proporcjonalnie dużo wyższa dysproporcja cenowa między autami miejskimi oraz SUV-ami z tej samej „kategorii wagowej” w porównaniu z analogicznymi różnicami w segmencie C. O ile w przypadku aut kompaktowych dystans wynosi niecałe 10 proc. (36,6 tys. euro vs. 39,7 tys. euro w 2025 r.), w przypadku mniejszych pojazdów średnie ceny SUV-ów są wyższe o ponad 30 proc. (24,2 tys. euro vs. 31,7 tys. euro).
W Polsce wzrost średniej ceny (nie mówimy tu rzecz jasna o aspektach ekonomicznych związanych z inflacją) często jest łączony z coraz większym zainteresowaniem autami premium. W szerszym, europejskim ujęciu „robotę” zrobiło w dużej mierze przekonanie klientów, by ci przesiedli się z typowych aut miejskich, wybierając zamiast tego SUV-y.



