Wszystko wskazuje na to, że dealerzy nie dołączą do celebrowania najwyższego wolumenu sprzedaży nowych aut w historii polskiego rynku. Do świętowania nie dojdzie raczej również rok później, bo jeśli wierzyć uczestnikom „Barometru”, kolejne 12 miesięcy będzie dla branży jeszcze trudniejsze.
Obserwując dynamikę i rozmach chińskiej ekspansji w Europie, zdarza nam się zapominać, jak dużą cenę za powodzenie tego przedsięwzięcia płacą dealerzy zza Wielkiego Muru. I choć w Polsce sytuacja branży jest na tę chwilę znacznie lepsza, nie da się nie zauważyć podobieństw między oboma rynkami, bo, podobnie jak w Chinach, rosnąca nad Wisłą sprzedaż jest dziś przez wielu dealerów traktowana raczej jako zagrożenie aniżeli szansa. Na kilka tygodni przed zakończeniem najlepszego wolumenowo roku w historii polskiego rynku motoryzacyjnego ponad 70 proc. ankietowanych przyznaje, że znajduje się w gorszej kondycji biznesowej niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Przyjrzyjmy się zatem, co najbardziej doskwierało dealerom w 2025 r. i czego obawiają się (tudzież na co liczą) w kontekście nadchodzącego roku 2026.
2025: PLUSY, MINUSY
Zdecydowana większość, żegnając kończący się rok, wskazywała na dwa największe biznesowe zawody – malejące marże na sprzedaży aut, zarówno nowych, jak i używanych (46,7 proc. odpowiedzi), oraz rosnące koszty stałe dealerstwa, związane m.in. z administracją, płacami oraz mediami (33,3 proc.). Ewentualne problemy w posprzedaży były postrzegane raczej jako problem drugorzędny (13,3 proc.); niewielu dealerów wskazywało także na cały czas wysokie stopy procentowe (6,7 proc.) – wydaje się zresztą, że obniżki, do których ostatecznie doszło, i tak pozytywnie zaskoczyły część przedstawicieli branży, bo to właśnie mniejsze koszty odsetek od finansowania były w opinii 36,7 proc. respondentów najważniejszym plusem 2025 r.

Co czwarta firma zwracała uwagę na niezły stan działów posprzedażnych: serwisu oraz blacharni-lakierni, zaś co piąta, mimo wszystkich wiążących się z tym problemów, na rosnące wyniki rejestracji nowych aut. Pozostali, w sumie niecałe 17 proc., wyszli z założenia, że najlepszą wiadomością dla branży w 2025 r. był brak… wiadomości złych, czyli różnorakich „czarnych łabędzi”, które raz po raz uderzały w segment automotive w latach 2020-2023.
ZNAKI ZAPYTANIA
Bardziej skonkretyzowane nadzieje dealerzy wiążą z rokiem 2026, upatrując szans na obronę marży przede wszystkim w działaniach markowych centrali związanych z ustaleniem rozsądnych celów sprzedażowych. Do finansowego odbicia mogłoby też dojść za sprawą dalszej obniżki stóp procentowych, zwiększenia popytu i siły nabywczej klientów oraz zakończenia konfliktu za naszą wschodnią granicą – każdy z tych czynników jest zdaniem uczestników „Barometru” równie ważny (30 proc. głosów). Niektórzy szukają natomiast szans w ucieczce do przodu, czyli dalszym poszerzaniu oferty markowej, także o brandy wywodzące się z Chin – to jednak zaledwie 20 proc. badanych.

Dla miażdżącej większości respondentów (86,7 proc.) nasilanie się rywalizacji cenowej potęgowane przez chińskie marki jest dziś jednak kluczowym (a w opinii niektórych – wręcz jedynym) zagrożeniem dla biznesu oraz marży – część ankietowanych postulowała zresztą wprowadzenie dodatkowych barier sprzedażowych skierowanych przeciwko brandom z Państwa Środka, powołując się na nieuczciwą konkurencję. Jednocześnie nieco ponad połowa przepytanych dealerów spodziewa się, że w 2026 r. chińskie marki przejmą co najmniej 20 proc. polskiego rynku nowych aut osobowych, co przełożyłoby się na około 120 tys. sprzedanych samochodów.
REKORD NIE DO POBICIA?
W powszechnym przekonaniu wolumenowe rekordy w 2025 r. nie rekompensowały pogarszających się wskaźników finansowych, ale dealerzy nie wykluczają, że w przyszłym sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, zaś spadającej marży będzie towarzyszyła niższa sprzedaż. Dość powiedzieć, że wzrostu rentowności spodziewa się tylko 13,3 proc. firm, z kolei przekroczenia bariery 700 tys. sprzedanych nowych pojazdów – jeden badany na trzech. Motorem napędowym w opinii dealerów nie będą najprawdopodobniej „elektryki” – koniec programu dopłat, połączony z atrakcyjniejszymi cenami samochodów spalinowych, sprawia, że wzrosty w segmencie BEV-ów przewiduje raptem 30 proc. uczestników ankiety.

Branża pozostaje natomiast mocno podzielona w kwestii zagranicznych inwestycji. 40 proc. przedstawicieli branży wskazuje, że ubiegłoroczne wejście włoskiego Autotorino nie wyczerpuje zainteresowania dużych europejskich graczy polskim rynkiem. Warto jednak pamiętać, że po niesamowitym akwizycyjnym boomie w latach 2021-2023 liczba dużych międzynarodowych transakcji w Europie zaczęła ostatnio ponownie spadać, zaś wykazujące największą aktywność w tym temacie firmy z Francji oraz Holandii wolą inwestować po sąsiedzku, z dystansem patrząc na zarządzanie obiektami zlokalizowanymi tysiące kilometrów dalej. W obecnych warunkach może to i dobrze.



