Testy

Citroen C5 Aircross – komfort na „5+”

Blisko półtora tysiąca egzemplarzy – tyle Citroenów C5 Aircross zarejestrowano w Polsce w 2019 r. Biorąc pod uwagę, że był to debiutancki rok w wykonaniu tego modelu, to niezły wynik. Z drugiej strony Aircrossa nadal rzadko można spotkać na naszych drogach. To na tyle niespotykany widok, że gdy w trakcie testów stanęliśmy na światłach obok […]

Blisko półtora tysiąca egzemplarzy – tyle Citroenów C5 Aircross zarejestrowano w Polsce w 2019 r. Biorąc pod uwagę, że był to debiutancki rok w wykonaniu tego modelu, to niezły wynik. Z drugiej strony Aircrossa nadal rzadko można spotkać na naszych drogach. To na tyle niespotykany widok, że gdy w trakcie testów stanęliśmy na światłach obok innego egzemplarza C5 Aircross, jego właścicielka zaczęła do nas śmiać i machać rękoma. Wydarzenie mało prawdopodobne przy wielu innych autach, prawda? Faktem jest jednak, że największa z dostępnych „cytryn” wyróżnia się na drodze – a to za sprawą oryginalnej stylistyki, którą współtworzą choćby panele Airbump czy kolorowe dodatki nadwozia. Awangardę czuć również we wnętrzu. Klimat ten tworzy m.in. osiem nawiewów w desce rozdzielczej, pikowana, skórzana tapicerki foteli (wygodnych, dobrze podpierających sylwetkę w trakcie zakrętów) czy regulowane w dwóch płaszczyznach zagłówki. Wnętrze jest do tego ergonomiczne i przestronne, choć… niepozbawione wad. Z przodu to jedynie dotykowe sterowanie temperaturą (przynajmniej dla nas – mało wygodne), z tyłu – dwa mocowania isofix (mimo trzech niezależnych, przesuwanych i regulowanych siedzeń) czy brak jakichkolwiek uchwytów na napoje.

Wydaje się jednak, że podstawowym celem Citroena było to, by największym w gamie SUV-em podróżowało się komfortowo. W każdej z konfiguracji dba o to zawieszenie. W amortyzatorach zastosowano progresywne ograniczniki hydrauliczne. Mniejsza o to, na czym to rozwiązanie polega. Ważne, że dzięki niemu, jadąc autem, mamy wrażenie, jakbyśmy płynęli po gładkiej tafli wody. Bez szarpania, podskakiwania czy męczącego bicia podwozia. Po prostu – czysta przyjemność, znana głównie z segmentu premium. We wnętrzu C5 Aircross jest też cicho, a to dzięki dodatkowym zabezpieczeniom akustycznym. Komfort w testowanym aucie dawała też układ napędowy, składający się m.in. z benzynowego silnika o pojemności 1,6 litra i mocy 180 KM oraz ośmiobiegowej skrzyni automatycznej. Nie jest to auto, którym warto przeprowadzać próby przyspieszenia (choć dynamika jest zadowalająca), ale w testowanej konfiguracji staje się on doskonałym „pożeraczem” kilometrów. Przy łagodnym usposobieniu kierowcy C5 Aircross jest również dosyć oszczędny. Biorąc pod uwagę, że Citroen jest też najtańszą propozycją Grupy PSA w tym segmencie (testowaną, bogatą konfigurację wyceniono na niespełna 160 tys. zł), udziały rynkowe tego modelu powinny rosnąć, a jego użytkownicy być może wkrótce przestaną pozdrawiać się na drodze.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.