Testy

Hyundai Elantra – rozsądny wybór

Prosta konstrukcja silnika, tradycyjne zawieszenie i pięcioletnia gwarancja bez limitu kilometrów – to nie hasło reklamowe auta sprzed kilku lat, ale krótka charakterystyka nowej Elantry. O ile korzyści z tak długiej gwarancji są bezdyskusyjnej, to czy pozostałe elementy są dziś doceniane przez klientów? Chyba jednak nie, bo Elantrze daleko do miana sprzedażowego hitu – szósta […]

Prosta konstrukcja silnika, tradycyjne zawieszenie i pięcioletnia gwarancja bez limitu kilometrów – to nie hasło reklamowe auta sprzed kilku lat, ale krótka charakterystyka nowej Elantry. O ile korzyści z tak długiej gwarancji są bezdyskusyjnej, to czy pozostałe elementy są dziś doceniane przez klientów? Chyba jednak nie, bo Elantrze daleko do miana sprzedażowego hitu – szósta generacja kompaktowego sedana tylko raz, w 2017 r., znalazła w naszym kraju ponad tysiąc nabywców. Tymczasem przy bliższym poznaniu to auto robi naprawdę niezłe wrażenie. Przyznamy jednak, że sami podchodziliśmy do niego z obawami. Mieliśmy ruszyć w liczącą około 1500 km trasę, a tu trafił nam się samochód z benzynowym silnikiem o pojemności 1,6 litra i mocy 128 KM. Bez automatu i – co gorsza – bez turbiny. Na szczęście szybko okazało się, że taki zestaw funkcjonuje nad wyraz poprawnie. Najpierw słowo o skrzyni. Działa lekko, precyzyjnie i – co ważne – ma świetnie dobraną długość przełożeń. Silnik? Tu zasada jest prosta – chcesz jechać szybko, kręcisz obroty tak wysoko, jak to możliwe. Żwawa jazda zaczyna się dopiero w momencie, gdy obrotomierz przekracza „czwórkę”. Elantra nie jest może dynamiczna, ale płynnie nabiera prędkości. No i pozytywnie zaskakuje spaleniem. Nam udało się zakończyć testy ze średnim wynikiem 6,5 litra na 100 km, a – Bóg nam świadkiem – nie oszczędzaliśmy specjalnie koreańskiego sedana. Wspomniane na wstępie zawieszenie Elantry lepiej radzi sobie na prostych. Dynamicznej jazdy po łukach warto unikać, choć gdy się przydarzy, siwych włosów raczej nikomu nie przybędzie. Siedząc na miękkich fotelach, można się wręcz zrelaksować. Duży „plus” przyznajemy kompaktowemu Hyundaiowi także za przestronność wnętrza. Przy czterech podróżujących, każdy znajdzie miejsce dla siebie. Z jednym zastrzeżeniem. Z tyłu nie powinny siadać wyższe osoby, bo opadająca linia dachowa zabiera trochę przestrzeni nad głową. Nieźle wypada także pojemność bagażnika. 458 litrów to nie rynkowy rekord – zwłaszcza, że przestrzeń ograniczają zawiasy, swoje robi też „sedanowy” otwór – ale przy codziennym użytkowaniu, większych zakupach czy wypadach za miasto jest to wartość wystarczająca.

Elantra to samochód, którego poszczególne elementy – gdyby oceniać je w szkolnej skali – nie schodziłyby poniżej „czwórki”. Czemu więc mało kto go kupuje? Odpowiedź jest prosta: bo ze względu na rodzaj nadwozia, silniki czy wygląd wnętrza na pierwszy rzut oka nie przyciąga, a niektórych wręcz odpycha. Czy można coś z tym zrobić? Pewnie, że tak. Wystarczy zachęcić odwiedzających salon, by go przetestowali. Dzień lub dwa wystarczą, by to auto polubić.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.