Testy

Leon Cupra ST – bezkonkurencyjny?

Ucieszyliśmy się, gdy otrzymaliśmy propozycję testów Leona Cupry ST, bo opisywaliśmy już „cywilną” wersję tego modelu, która przypadła nam do gustu. Jeszcze większy potencjał miała odmiana usportowiona – wyposażona z dwulitrowy silnik benzynowy o mocy 300 koni, współpracujący z siedmiobiegowym, świetnie zestrojonym automatem. I już na wstępie zdradzimy: nie zawiedliśmy się. Być może dlatego, że […]

Ucieszyliśmy się, gdy otrzymaliśmy propozycję testów Leona Cupry ST, bo opisywaliśmy już „cywilną” wersję tego modelu, która przypadła nam do gustu. Jeszcze większy potencjał miała odmiana usportowiona – wyposażona z dwulitrowy silnik benzynowy o mocy 300 koni, współpracujący z siedmiobiegowym, świetnie zestrojonym automatem. I już na wstępie zdradzimy: nie zawiedliśmy się. Być może dlatego, że jedną z najczęstszych wad samochodów sportowych jest to, że w ogóle nie są praktyczne. Tymczasem Leonowi Cuprze udało się połączyć te dwie cechy. Zwiastuje to już pierwszy rzut oka na auto. Nadwozie Cupry nie odbiega znacząco od standardowego Leona w wersji kombi. To wciąż samochód rodzinny – z przestronnym wnętrzem, blisko 600-litrowym bagażnikiem czy licznymi schowkami, bez „wulgarnych” spojlerów, „strzelającego” układu wydechowego czy ultratwardego zawieszenia. Mimo to, jadąc Leonem Cuprą, możemy poczuć się jak kierowcy rajdowi. Zwłaszcza, gdy aktywujemy tryb jazdy Cupra, za co odpowiada charakterystyczny przycisk z ikoną flagi na desce rozdzielczej. Wówczas reakcja na pedał gazu staje się żywsza, zmniejsza się czułość wspomagania układu kierownicy, a kierowca… przenosi się w inny wymiar. Bo jak inaczej określić możliwość (uzależniającą) przyspieszania od 0 do 100 km/h w mniej niż 5 sekund? Co ważne, mimo olbrzymiej mocy nawet szybkie pokonywanie ciasnych zakrętów nie sprawia problemów, a to zasługa napędu 4Drive i układu XDS (elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego). Co więcej, nawet w takich warunkach kierowca nie powinien narzekać na komfort, a jest to możliwe dzięki – wspomnianemu już – zawieszeniu oraz wygodnym, kubełkowym fotelom z elementami alcantary. Aż współczujemy tzw. Cupra Masterom, którzy z powodu epidemii nie mogą testować tego auta z klientami.

Niekiedy jednak hiszpańscy konstruktorzy poszli na zbyt daleko idące kompromisy. W testowanym Leonie brakowało przede wszystkim walorów akustycznych – w trybie Cupra głęboki dźwięk silnika dobiega nie spod maski, ale z 9-głośnikowego systemu BeatsAudio. Nieco przestarzałe jest również wnętrze auta i system multimedialny, choć to akurat wina „bazy”, czyli Leona trzeciej generacji (czwarta odsłona nie jest jeszcze dostępna na naszym rynku). Pamiętajmy jednak, że Leon Cupra to nie auto z segmentu premium. Jego ceny (w wersji z 300-konnym silnikiem) zaczynają się od 168 tys. zł, a testowany egzemplarz – naszpikowany dodatkami – wyceniono na około 198 tys. zł. Przymykając oko na pewne niedociągnięcia, może okazać się, że model ten będzie w swojej klasie bezkonkurencyjny pod względem stosunku mocy do ceny.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.