Testy

Renault Megane RS – pobudza zmysły

Pomarańczowe Megane w wersji RS zdarzało nam się widzieć głównie u dealerów (znamy też co najmniej jednego właściciela koncesji francuskiej marki, który takim bolidem porusza się na co dzień). W końcu – w dodatku podczas jednego z ciepłych długich weekendów – nadarzyła się okazja także na testy tego auta. I gdybyśmy mieli ocenić, która z […]

Pomarańczowe Megane w wersji RS zdarzało nam się widzieć głównie u dealerów (znamy też co najmniej jednego właściciela koncesji francuskiej marki, który takim bolidem porusza się na co dzień). W końcu – w dodatku podczas jednego z ciepłych długich weekendów – nadarzyła się okazja także na testy tego auta. I gdybyśmy mieli ocenić, która z „testówek” w tym roku wywołała największe zainteresowanie wśród naszych znajomych i przyjaciół, to mógłby to być właśnie Megane RS. Samochód zdecydowanie pobudza zmysł wzroku. To efekt nie tylko pomarańczowego koloru nadwozia, ale też – kontrastujących z nim – czarnych felg oraz umieszczonego centralnie olbrzymiego dyfuzora. Z kolei aktywny układ wydechowy z otwieranym zaworem w tłumiku – generujący charakterystyczne „wystrzały” przy odejmowaniu gazu – angażuje słuch. Układ wydechowy połączony jest z 1,8-litrową benzynową jednostką z turbo o mocy 280 KM, która napędza przednią oś auta. Współpracuje ona z sześciobiegową automatyczną (dwusprzęgłową) skrzynią EDC. Taki zestaw rozpędza auta do „setki” w niespełna 6 sekund. Słuch angażowany jest w szczególności przy włączonym trybie Race, wyłączającym dodatkowo system ESP. Jest dosyć głośno, choć jakość dźwięku mogłaby być bardziej autentyczna. To zabiera jednak nieco frajdy z jazdy. Z pomocą przychodzi jednak zmysł dotyku. Najważniejsze elementy w środku, czyli kierownica i fotele (dźwignia zmiany biegów w „automacie” nie jest angażowana zbyt często) są wykonane z materiałów wysokiej jakości – skóry i alcantary. Kierownica nieźle leży w dłoniach, a fotele zapewniają dobre trzymanie na zakrętach. I choć towarzyszą im bardziej przeciętne elementy, które znamy z nieusportowionych wersji modelu, na przykład plastiki, pokrętła i przyciski w konsoli środkowej, to czerwone przeszycia i emblematy R.S. w przestrzeni pasażerskiej, sprawiają, że wnętrze należy oceniać na „plus”. Podobnie jak fakt, że poza wszystkimi wyróżnikami RS, testowane Megane był w pełni funkcjonalnym pięciodrzwiowym hatchbackiem (z nieco mniejszym od „cywilnej” wersji bagażnikiem – blisko jedną czwartą pojemności „zabrał” wydech).

Testowaną przez nas wersję wyceniono na około 165 tys. zł. Na cenę wpływa dość bogate wyposażenie dodatkowe (system audio, szyberdach czy asystent parkowania) – bez tych dodatków 280-konne Megane R.S. ze skrzynią EDC kosztuje 132 tys. zł. Dla fanów może to brzmieć jak dobra okazja, ponieważ nie ma na rynku wielu ciekawych kompaktowych „hot hatchy”.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.