Testy

SEAT Tarraco – jesteśmy na „tak”

Przed napisaniem testu spojrzeliśmy na stronę SEAT-a i pobraliśmy katalog Tarraco. Głównie po to, żeby usystematyzować wiedzę na temat auta. Znaleźliśmy w nim jednak kilka pytań skierowanych do potencjalnych klientów. Postanowiliśmy na nie – w ich imieniu – odpowiedzieć. „Jaki jest sens życia, jeśli nie dążenie do celu i ulepszanie rzeczywistości? Podróż musi być przyjemnością” […]

Przed napisaniem testu spojrzeliśmy na stronę SEAT-a i pobraliśmy katalog Tarraco. Głównie po to, żeby usystematyzować wiedzę na temat auta. Znaleźliśmy w nim jednak kilka pytań skierowanych do potencjalnych klientów. Postanowiliśmy na nie – w ich imieniu – odpowiedzieć. „Jaki jest sens życia, jeśli nie dążenie do celu i ulepszanie rzeczywistości? Podróż musi być przyjemnością” – czytamy. Trudno się nie zgodzić. Celem podróży, w której towarzyszył nam Tarraco, był Gdańsk. Pojechaliśmy tam „siódemką”, więc droga nie mogła być zbyt przyjemna. A mimo to z Tarraco jazda nie dłużyła się. Auto jest spore (ma 4,7 metra długości i waży około 1,8 tony), ale z dwulitrowym silnikiem benzynowym o mocy 190 KM staje się elastyczne i dynamiczne. „Napęd na cztery koła, który stawi czoła każdym warunkom na drodze. Czujesz się odważniej?” – pyta SEAT. Faktycznie, testowany egzemplarz dysponował napędem 4Drive. Nie chcieliśmy bić nim rekordów prędkości i niebezpieczne sytuacje nas ominęły, ale na mokrej nawierzchni napęd 4×4 powodował, że auto ani na moment nie traciło kontaktu z podłożem. „Gotowy na więcej? 20-calowe felgi aluminiowe podkreślą twoją pozycję na drodze”. To prawda, ale tak okazałe duże koła obniżyły komfort, bo to głównie za ich sprawą mocniej czuć było wszelkie nierówności. „Duży. Wyrazisty. W wersji z 7 miejscami, pojemność bagażnika wynosi 700 l przy złożonym trzecim rzędzie foteli. To Twoja przestrzeń. Jak ją wykorzystasz?” – brzmi kolejne pytanie. Fakt, bagażnik jest ogromny, a wrażenie potęguje płaska podłoga. Przestrzeń wykorzystaliśmy do zapakowania kilku toreb, walizki i lodówki turystycznej (podłączanej do gniazdka 12V w bagażniku). A zmieściłoby się dwa razy tyle! „Kokpit oferuje szereg funkcji na centralnym ekranie o przekątnej 10,25 cala. Chcesz więcej?”. Pewnie, czemu nie? Wspomniany wirtualny kokpit jest nie tylko duży, ale także wyglądem oraz funkcjonalnością przypomina rozwiązania z segmentu premium. Lista wyposażenia testowanego Tarraco Xcellence była dłuższa: panoramiczny dach, profile jazdy czy nagłośnienie Beats Audio – było to jedno z lepiej wyposażonych aut, z którym mieliśmy styczność w ostatnim czasie.

„Możesz otworzyć i zamknąć bagażnik bez użycia rąk. Więc naprzód – po co się zatrzymywać?”. No właśnie, po co? W tym roku Tarraco kupiło około pół tysiąca klientów, co stanowi 5 proc. wolumenu hiszpańskiej marki. Jak widać, nie tylko my na większość z zadawanych pytań odpowiadamy „tak”. To niezły wynik, biorąc pod uwagę, że mówimy o samochodzie, którego ceny zaczynają się od 113,5 tys. zł, a w przypadku testowanego egzemplarza zbliżają się już do 200 tys. zł.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.