Testy

SsangYong Musso – jak nie pickup

Był czas, gdy ze względów podatkowych i możliwość pełnego odpisu VAT pickupy z dwoma rzędami siedzeń mogły dla pewnej grupy klientów stanowić alternatywę dla kombivana, terenówki czy nawet SUV-a. Dziś takie auta są przez fiskusa traktowane jak zwykłe osobówki, więc kupują je przede wszystkim te osoby, które potrzebują funkcjonalności oferowanych przez pickupa. Ale z Musso […]

Był czas, gdy ze względów podatkowych i możliwość pełnego odpisu VAT pickupy z dwoma rzędami siedzeń mogły dla pewnej grupy klientów stanowić alternatywę dla kombivana, terenówki czy nawet SUV-a. Dziś takie auta są przez fiskusa traktowane jak zwykłe osobówki, więc kupują je przede wszystkim te osoby, które potrzebują funkcjonalności oferowanych przez pickupa. Ale z Musso może być trochę inaczej… Czemu? Przestrzeń ładunkowa jest tu mniejsza niż u części konkurentów. Niewielka jest też ładowność, która wynosi „tylko” 790 kg. Z drugiej strony spokojnie zmieścimy tu np. jedną „europaletę”. W rezultacie nie jest to być może samochód do bardzo ciężkiej pracy, ale może być on ciekawą alternatywą, np. dla przedsiębiorców z branży budowlanej, którzy przewożą ładunek, ale nie potrzebują aż tak dużej przestrzeni jak w busach. Dodatkowo, gdyby „paka” o wymiarach 1,3 na blisko 1,6 metra byłaby niewystarczająca, jest możliwość zamocowania przyczepy o masie do nawet 3 ton. Ciekawie jest także we wnętrzu. Deska rozdzielcza, fotele i kierownica zostały przeszczepione” z – świetnie przez nas ocenionego – Rextona. Nie znajdziemy tu co prawda tak szerokiego wyboru koloru skór jak we wspomnianym modelu (mamy do dyspozycji tylko czarną tapicerkę), ale za to jakość wykonania wszystkich elementów, a także ich spasowanie stoi na wysokim poziomie. Kolejnym niestandardowym elementem Musso jest wygoda podróżowania. O ile w innych pickupach przy jeździe z przodu jest z tym zazwyczaj znośnie, to z tyłu bywa zdecydowanie gorzej. W testowanym „koreańczyku” w drugim rzędzie mieliśmy wygodną kanapę z możliwością regulowania odchylenia oparcia o 27 stopni. Swoje „robi” też płaska podłoga.

W rezultacie Musso jeździ się naprawdę nieźle. Komfortowo będą czuli się tu zwłaszcza ci, którzy prowadząc, lubią patrzeć na wszystko z góry. Musso to jeden z najwyższych pickupów na rynku i czuć to na drodze. W testowanym modelu mieliśmy do dyspozycji automatyczną skrzynię biegów i diesla o pojemności 2,2 litra i mocy 181 KM. Na „papierze” wygląda to całkiem nieźle, ale i w praktyce nie ma się do czego przyczepić. Może poza skrzynią, która przy mocniejszym obciążeniu czasem szarpnie lub „pomyśli” nad odpowiednim przełożeniem. Mimo że Musso mierzy ponad 5 metrów, prowadzi się zaskakująco lekko. Jest też zwrotny. Pewności w prowadzeniu dodaje też napęd 4×4. Spalanie? W normie – w mieście między 11-12 litrów, zaś w trasie przy rozsądnej jeździe zejdziemy do poziomu 8 litrów. Świetnie wyposażony egzemplarz testowy wyceniany jest na 140 tys. zł. W przypadku tego auta to cena, która się broni. Nawet mimo aktualnych przepisów podatkowych.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.