Testy

Suzuki Swift – świetny do miasta

Wszystko wokół się zmienia. Swift też, choć nowa generacja nie wprowadziła rewolucji. Japończyk sprawia jednak wrażenie bardziej dopracowanego i dojrzałego. Nadal to jedno z mniejszych aut z segmentu B, więc ważne, że konstruktorzy potrafili stworzyć samochód przestronny, w którym każdy potrafi odnaleźć całkiem wygodną pozycję. Przyzwoitą przestrzeń oferuje także bagażnik. Wnętrze auta jest zaprojektowane w […]

Wszystko wokół się zmienia. Swift też, choć nowa generacja nie wprowadziła rewolucji. Japończyk sprawia jednak wrażenie bardziej dopracowanego i dojrzałego. Nadal to jedno z mniejszych aut z segmentu B, więc ważne, że konstruktorzy potrafili stworzyć samochód przestronny, w którym każdy potrafi odnaleźć całkiem wygodną pozycję. Przyzwoitą przestrzeń oferuje także bagażnik. Wnętrze auta jest zaprojektowane w klasyczny sposób, ale czuć, że panuje tu lekko sportowy duch. Świadczą o tym choćby analogowe zegary z aluminiową obwódką i czerwonym podświetleniem, a także spłaszczona kierownica i fotele, które – jak w poprzednich generacjach auta – pozwalają znaleźć się kierowcy blisko ziemi. Ten ostatni czynnik – w połączeniu z odświeżoną płytą podłogową oraz zawieszeniem – wpłynął na to, że odczucia dotyczące właściwości jezdnych tego „malucha” są pozytywne. Samochód świetnie prowadzi się na ciasnych zakrętach. Dlatego każdy handlowiec Suzuki powinien zaplanować trasę jazdy próbnej tak, by uwzględniała ona choćby okoliczne ronda. Suzuki nie powinno się też wstydzić systemu multimedialnego. Nie jest może najnowocześniejszy, ale obsługuje się go płynnie i intuicyjnie. Jedynym elementem, który drażnił nas podczas jazdy, był system ostrzegania przed kolizją. Był nader czuły i zbyt często wydawał piskliwy dźwięk, czasem bez większego powodu. Najchętniej… po prostu go wyłączaliśmy. Choć nie jesteśmy przekonani, czy to samo możemy polecać handlowcom japońskiej marki.

Pod maską testowanego samochodu znajdowała się jednostka benzynowa o pojemności 1,2 litra i mocy 90 KM. W teorii bez szału, ale Swift waży niecałe 900 kilogramów, więc nawet wolnossący silnik sprawia, że samochód jest zwrotny, dynamiczny, a dzięki temu – idealny do poruszania się po zatłoczonym mieście. Warto dodać, że na testowanym egzemplarzu znajdował się napis Hybrid, co oznacza zastosowanie układu SVHS (hybryda typy MHEV). „Miękkohybrydowy” system Suzuki pozwala na odzyskiwanie energii, która jest wykorzystywana m.in. podczas uruchamiania samochodu. Według producenta SVHS zmniejsza zużycie paliwa. I faktycznie, auto jest oszczędne. Osiągnięcie spalania na poziomie 6 litrów – nawet w jeździe miejskiej – nie jest dużą sztuką.

Model cechuje też niska emisja CO2 (wynosi ona około 90 g/km) i przystępna cena. Testowana przez nas – najbogatsza – wersja to wydatek rzędu 61 tys. zł. I choć trudno określić Swifta mianem bezkonkurencyjnego, bo też rywalizacja w segmencie B jest ogromna, to obecna wersja zdecydowanie się broni.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.