Aktualności

Pretendent z Chin

Nad nad Wisłą debiutuje MG – brand, który może poszczycić się nie tylko długą i nietypową historią, ale też czymś, do czego chińskie marki do tej pory nas nie przyzwyczaiły – sukcesami na rynku europejskim.

Nie potrzeba ekspertów, by zauważyć, że na tle innych chińskich producentów MG jest marką zdecydowanie nietypową. Założona przed 100 laty przez oksfordzkiego dealera Morris Garage przetrwała liczne zawieruchy, w tym wojnę i liczne kryzysy ekonomiczne, by na początku XXI wieku znaleźć się w punkcie zwrotnym swojej historii, kiedy pogłębiające się kłopoty finansowe doprowadziły właściciela brandu – Grupę MG Rover – do bankructwa. Kultową markę przed zniknięciem uratowało pojawienie się inwestora z Dalekiego Wschodu, grupy Nanjing Automobiles, który w 2005 r. przejął upadłe przedsiębiorstwo. Dwa lata później, w wyniku kolejnych przetasowań, tym razem już na chińskim rynku, właścicielem MG został SAIC, państwowy gigant motoryzacyjny z siedzibą w Szanghaju. Po 15 latach w rękach Chińczyków niewiele osób pamięta już o problemach brytyjskiego brandu z początku stulecia, a marka wyrobiła sobie całkiem dobrą pozycję (zachowując odpowiednie proporcje) na europejskim rynku samochodowym, przede wszystkim w segmencie aut elektrycznych.

POWRÓT NA SALONY

Zaczęło się od modelu MG6, pierwszego auta zaprezentowanego światu już pod egidą nowych właścicieli. Samochód zaprojektowany przez brytyjskich inżynierów zadebiutował w 2010 r., początkowo na rynku chińskim, zaś w dalszej kolejności także w Zjednoczonym Królestwie. Wstępne plany zakładały, że w pierwszym pełnym roku sprzedażowym liczba rejestracji modelu na terenie UK wyniesie około 2-3 tys. szt., ale ostatecznie ta sztuka się nie powiodła – w 2012 r. na krajowe drogi wyjechało niespełna 800 pojazdów odnowionej marki. Skromny początek nie stanął jednak na drodze rozwoju firmy, głównie za sprawą sukcesu kolejnych modeli, i już 10 lat później MG zwielokrotniło sprzedaż, z nawiązką odbudowując swoją pozycję na Starym Kontynencie. Przed rokiem producent poinformował, że od momentu zmiany właściciela w 2007 r. na światowe rynki (z wyłączeniem macierzystych Chin) trafiło ponad milion aut, co stanowiło około połowy całkowitego wolumenu marki, zaś produkty MG były dostępne już w 84 krajach.

W Czechach sprzedażą i serwisem pojazdów MG zajmuje się już ponad 20 placówek, tyle samo co na Węgrzech i dwa razy więcej niż na Słowacji.

W jakim miejscu MG znajduje się dzisiaj? Z przyczyn oczywistych w Europie marka postawiła na Wielką Brytanię, gdzie producent szybko zdobył (a może raczej odzyskał) zaufanie klientów. Od początku 2023 r. na Wyspach zarejestrowano już 45,7 tys. aut brytyjsko- chińskiego brandu, co zagwarantowało MG miejsce tuż za pierwszą dziesiątką (i wynik stanowiący połowę wolumenu rynkowego lidera – marki Volkswagen), przed takimi firmami jak Skoda, Peugeot, Renault czy rodzimy Land Rover. Chyba nieco nieoczekiwanie ważnym europejskim rynkiem zbytu stała się także Francja. W pierwszym półroczu ze 163 punktów sprzedaży brandu wyjechało 13,4 tys. nowych aut, o 212 proc. więcej niż rok wcześniej, co wystarczyło do zajęcia 17. pozycji w rankingu najpopularniejszych marek. Poza TOP20 MG zakończyło okres styczeń- lipiec w Niemczech, ale również za naszą zachodnią granicą producent ma powody do zadowolenia, bo w tym czasie liczba rejestracji przekroczyła tam barierę 10 tys. (+140 proc.). Marka zaznaczyła swoją obecność także w Skandynawii – jeszcze dwa lata temu Szwecja stanowiła dla MG trzeci co do wielkości europejski rynek. Ostatnie miesiące były jednak w wykonaniu firmy nieco gorsze, a w samym 2023 r. marka zanotowała niemal 10-proc. spadek. Łącznie w pierwszym półroczu na kontynencie sprzedano 115 tys. nowych aut ze znaczkiem Morris Garage.

W 2023 r. na Wyspach zarejestrowano już 45,7 tys. aut brytyjsko-chińskiego brandu, co zagwarantowało MG miejsce tuż za pierwszą dziesiątką (fot. MG UK)

PODBÓJ EUROPY

Pod koniec 2021 r. MG było już obecne niemal we wszystkich państwach Europy Zachodniej z wyjątkiem Szwajcarii, a w kolejnym roku producent rozpoczął ekspansję na Wschód, budując swój zasięg m.in. Czechach, Serbii, Macedonii, Chorwacji, na Węgrzech, Słowacji i Słowenii. Obecnie na największych samochodowych rynkach kontynentu – Niemczech, UK, Francji czy Włoszech, producent dysponuje sieciami liczącymi ponad 100 punktów, ale statystyki wskazują na to, że MG poważnie traktuje również mniejsze rynki. W Czechach sprzedażą i serwisem pojazdów chińskiego brandu zajmuje się już ponad 20 placówek, tyle samo co na Węgrzech i dwa razy więcej niż na Słowacji. Niewykluczone, że do tego grona już wkrótce dołączy także Polska, bo w kontekście ekspansji coraz częściej nieoficjalnie pada nazwa naszego kraju (byłby to zresztą kierunek jak najbardziej logiczny, mając na uwadze ostatnie ruchy producenta).

Co mogłoby to oznaczać dla polskich dealerów? Na razie… nie do końca wiadomo, bo MG nie wprowadziło wspólnego modelu dystrybucji w Europie. W rozmowie z serwisem MSX Daglef Seeck, dyrektor ds. posprzedaży w europejskim oddziale MG Motor, wskazywał, że na niektórych rynkach firma sprzedaje auta przez sieć dealerską, na innych działa za pośrednictwem importerów, a jeszcze gdzie indziej, choćby w Niemczech, producent postawił na system agencyjny. W marcu bieżącego roku Guy Pigounakis, dyrektor komercyjny MG w Wielkiej Brytanii, podczas konferencji Car Dealer Live otwarcie skrytykował jednak system dystrybucji bezpośredniej, wskazując na znaczenie dealerów dla marki.

RYWAL DLA DACII…

Wydaje się jednak, że postępująca budowa sieci jest tą prostszą częścią procesu ekspansji. Teraz bowiem zadaniem MG będzie przekonanie europejskiego klienta, że warto zamienić posiadanego Volkswagena czy Peugeota na markę nadal w dużym stopniu anonimową z perspektywy kupującego. O powtórkę sukcesu z UK, gdzie MG nawet po przejęciu przez SAIC nadal funkcjonowało w świadomości wielu Brytyjczyków jako „marka tutejsza”, będzie bardzo ciężko. Także z uwagi na fakt, że ze starego MG pozostało właściwie tylko logo (które poza inną kolorystyką przypomina znaczek sprzed niemal 100 lat) i centrum designu zlokalizowane w UK. W 2016 r. producent zakończył składanie samochodów w zakładach w Longbridge, przenosząc chwilowo cały proces produkcyjny do Chin. Dlaczego chwilowo? Bo wiele wskazuje na to, że już wkrótce firma może wrócić do Europy. Planów budowy fabryki na Starym Kontynencie nie ukrywa SAIC, ale jeszcze do niedawna nie było jasne, które marki chińskiego koncernu będą produkowane na miejscu. Z wypowiedzi Williama Wanga, szefa MG Motor w Wielkiej Brytanii, mogłoby jednak wynikać, że jednym z modeli, które wyjadą z zakładu, kiedy ten wreszcie powstanie (co może być kwestią kilku lat), będzie elektryczne MG4.

Najtańszy model w ofercie MG, czyli spalinowego crossovera ZS, można będzie kupić w Polsce poniżej 80 tys. zł

Obecność fabryk produkcyjnych w Europie z pewnością wzmocniłaby siłę oddziaływania w regionie, ale to na razie melodia przyszłości – głównymi argumentami przemawiającymi na korzyść marki są na tę chwilę atrakcyjna elektryczna oferta oraz pozycjonowanie cenowe. Najtańszy model w ofercie producenta – MG ZS, spalinowego crossovera segmentu B można kupić na Słowacji za 17 890 euro (czyli 80 tys. zł przy obecnym kursie), co wydaje się ofertą całkiem atrakcyjną, jeśli weźmiemy pod uwagę wymiary auta i dobre wyniki w testach bezpieczeństwa. Z kolei „czwórka”, czyli najpopularniejszy samochód elektryczny w portfelu MG, to koszt około 31-33 tys. euro bez rządowych dopłat (~140-150 tys. zł). Dość powiedzieć, że auta niskoemisyjne w tej cenie dostępne na polskim rynku można policzyć na palcach jednej ręki – i mówimy tu głównie o pojazdach z mniejszych segmentów (porównywalnie cenowo wypada choćby Fiat 500, z kolei za auta konkurencji – Nissana Leafa czy Opla Corsę, zapłacimy już kilkanaście tysięcy złotych więcej).

…CZY TESLI?

Przystępność modelu MG4 zauważyli już klienci w krajach, gdzie marka jest dostępna – auto zaczęło pojawiać się na wysokich pozycjach rankingów popularności, wyprzedzając producentów, których, przynajmniej patrząc na rozpoznawalność, wyprzedzić nie powinno. Według danych serwisu EV-Volumes w czerwcu 2023 r. na świecie sprzedano łącznie 9,8 tys. szt. modelu MG4, ale aż 7,8 tys. z nich znalazło nabywców w Europie. Lepiej pod tym względem wypadały tylko Tesla Model Y (33,5 tys. szt.), Tesla Model 3 (14,2 tys.), Volkswagen ID.4 (10,3 tys.) oraz Fiat 500e (7,9 tys.), zaś w tyle pozostały choćby pojazdy francuskie, z których najpopularniejszy – Renault Megan EV (5 tys.) – ledwo załapał się do TOP10.

Głównymi argumentami przemawiającymi na korzyść marki są na tę chwilę atrakcyjna „elektryczna” oferta oraz pozycjonowanie cenowe.

Największą furorę „elektryki” od MG zrobiły w Wielkiej Brytanii, gdzie, z udziałem na poziomie około 11 proc. całego rynku aut elektrycznych, ustąpiły pola jedynie Tesli. Wysoką, piątą pozycję „czwórka” zajęła we Francji (1083 szt.), w której rankingi sprzedażowe zdominowały budżetowe Dacia Spring (2127 szt.) i Fiat 500e (1251 szt.), co może sugerować, że do popularności brytyjsko-chińskiego pretendenta przyczyniła się właśnie cena. Nieco gorzej prezentuje się sytuacja producenta w Niemczech. Na największym europejskim rynku samochodowym MG4 nie przebiło się do ścisłej czołówki elektrycznej oferty, kończąc ostatni miesiąc tuż poza najlepszą dziesiątką (1193 szt.).

TYLKO „ELEKTRYKI”

Przyzwoity cennik oraz jakość wykonania, niezłe osiągi (zwłaszcza w przypadku BEV-ów) i pewna rozpoznawalność sprawiają, że marce powodzi się tam, gdzie inni chińscy producenci na razie przebić się nie mogą. Nieco dziwić może zatem zapowiedziane na 2027 r. odejście od modeli spalinowych, o czym informuje brytyjski serwis Auto Express, chociaż nie jest póki co jasne, czy pełna elektryfikacja dotyczyłaby wszystkich rynków, Europy czy może tylko Zjednoczonego Królestwa (co miałoby wówczas sens w związku z planowanym na terenie UK zakazem sprzedaży pojazdów spalinowych już w 2030 r.).

Niezależnie od decyzji producenta, można spodziewać się, że dopóki ceny proponowane przez MG będą wyróżniały się na tle innych brandów, dopóty marka będzie kontynuowała dobrą passę. Wydaje się, że kolejny ruch należy więc do konkurencji – pytanie, czy tej „tradycyjnej”, która na razie nieszczególnie myśli o obniżaniu cen, czy tej nowej, z centrami zlokalizowanymi w Pekinie i Szanghaju, która może i by chciała, ale nie potrafi (jeszcze?) przebić się przez europejski mur.

Skontaktuj się z autorem
Artur Białek
dziennikarz miesięcznika "Dealer"
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Toyota najcenniejszą marką samochodową na świecie
Redakcja
28/11/2023
Aktualności
Październikowe przyspieszenie w Europie
Redakcja
27/11/2023
Aktualności
Pomoc najmniej widocznym
Redakcja
24/11/2023
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.