Aktualności

Internetowi sprzedawcy w odwrocie

W ciągu ostatniego roku akcje Carvany, amerykańskiego sprzedawcy aut używanych online, spadły o 95,4 proc. Niemal identycznego załamania doświadczyło w tym okresie brytyjskie Cazoo, i niewiele wskazuje, by sytuacja miała ulec poprawie.

W 2021 r. mogło się wydawać, że amerykański rynek pojazdów z drugiej ręki stoi u progu rewolucji. Założona ledwie dziewięć lat wcześniej Carvana potrzebowała niecałej dekady, by osiągnąć pozycję numer dwa w tamtejszym rankingu TOP100. Inwestorzy dostrzegali w firmie prowadzonej przez Ernesta Garcię III szansę na spopularyzowanie sprzedaży samochodów za pośrednictwem internetu, a w sierpniu 2021 r. koszt jednej akcji przedsiębiorstwa osiągnął rekordowy poziom 376 dol. Nieco wcześniej tego samego roku swój najlepszy moment przeżywało Cazoo, brytyjski start-up o modelu działania zbliżonym do Carvany.

Półtora roku później obie firmy walczą o przetrwanie, a wśród ekspertów nie brakuje głosów, że model wdrożony przez sprzedawców był z góry skazany na porażkę. Na początku stycznia 2023 r. cena za akcję Carvany stopniała do niecałych 5 dol., notując spadek rzędu… 99 proc. względem „złotego okresu”. O 98 proc. od momentu pojawienia się firmy na giełdzie przed dwoma laty zmniejszyły się z kolei akcje Cazoo.

Chociaż Carvana od samego początku stawiała na wzrost sprzedaży, nawet kosztem krótkoterminowej rentowności, straty finansowe poniesione przez internetowego sprzedawcę w 2022 r. stawiają znak zapytania, co do dalszych perspektyw firmy. W pierwszych trzech kwartałach roku 2022 Carvana zanotowała stratę netto na poziomie 1,5 mld dol., ponad dziesięć razy większą niż rok wcześniej (kiedy minus wyniósł „tylko” 105 mln dol.). Jesienią sprzedawca podjął decyzję o zwolnieniu 1,5 tys. osób, w ramach cięcia kosztów (8 proc. całkowitej załogi Carvany) – raptem pół roku po ostatniej „czystce”, kiedy firmę opuściło 2,5 tys. pracowników.

Na problemy Carvany wpłynęło wiele czynników. W branży pojawiały się głosy, że pion zarządzający zbyt ambitnie ocenił możliwości sprzedażowe firmy, zatrudniając zbyt wiele osób, a do tego tworząc mnóstwo zbytecznej infrastruktury, która obecnie generuje dodatkowe koszty. Zawodzić miał również system pozyskiwania aut – w walce o każdy używany model przedstawiciele sprzedawcy mieli płacić znacznie więcej od konkurencji.

W niewiele lepszej sytuacji znajduje się Cazoo. Brytyjski naśladowca Carvany pierwszą połowę roku kończył stratą wysokości 243 mln funtów, a na początku 2023 r. założyciel Cazoo, Alex Chesterman, poinformował o rezygnacji ze stanowiska dyrektora generalnego. Aby ratować sytuację finansową firmy, władze Cazoo podjęły również decyzję o sprzedaży kilku zagranicznych biznesów – pozyskanego rok wcześniej hiszpańskiego Swipcar oraz włoskiego Brumbrum.

Postępujący upadek Carvany i Cazoo może świadczyć o tym, że klienci nadal nie są gotowi na kupowanie aut za pośrednictwem internetu. To także pokłosie trudnej sytuacji w branży motoryzacyjnej oraz wysokiej inflacji, która wpływa na decyzje kupujących. Jak zakończy się ta historia, trudno przewidzieć, chociaż wzrasta liczby tych, którzy wieszczą obu firmom czarny scenariusz.

Fot. Tony Webster, Carvana – Car Vending Machine in Dallas

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Polacy chcą używanych aut za 25-50 tys. zł
Redakcja
27/1/2023
Aktualności
Akio Toyoda ustępuje ze stanowiska szefa Toyoty
Redakcja
26/1/2023
Aktualności
Styczeń przyniósł spadki cen używanych aut
Redakcja
26/1/2023
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.