Aktualności

Kawasaki Vulcan S – prawdziwy wulkan

Początkujący motocykliści, patrzący z wypiekami na twarzy na mocarne cruisery, mogą spodziewać się trudnej przeprawy, bo ociężałe i trudno prowadzące się maszyny nie są najlepszym wyborem na początek przygody z jednośladami. Być może dlatego konstruktorzy Kawasaki postanowili ułatwić takim osobom życie i stworzyli model Vulcan S, który określili mianem „modern cruisera”. Sprawdziliśmy, co kryje się za tym sformułowaniem.

Motocykl zwraca na siebie uwagę za sprawą nowoczesnego designu, nisko poprowadzonej linii nadwozia i sporej ilości wysokiej jakości plastików. Sprawia on wrażenie cięższego niż jest w rzeczywistości. Przygotowany do jazdy waży 229 kg. Dzięki nisko umieszczonemu środkowi ciężkości manewrowanie nim jest naprawdę lekkie i przyjemne, choć komfortowo będą się na nim czuły głównie niższe osoby. Szeroka kierownica, regulowane klamki – zarówno od sprzęgła, jak i hamulca – pozwalają dodatkowo spersonalizować pozycję do jazdy. Docenić należy także spore lusterka. Pewnym mankamentem jest z kolei ustawienie podnóżków. Są dość mocno wysunięte do przodu, co utrudnia odnalezienie odpowiedniej pozycji do ułożenia stóp i bezproblemowej zmiany przełożeń. Generalnie jednak Vulcan S prowadzi się świetnie. Zwrotność i lekkość stoją na najwyższym poziomie.

Dwucylindrowy silnik o pojemności 649 cm3, moc 61 KM i moment obrotowy na poziomie 63 nm, osiąganych przy 6 600 obr/min., tworzą z motocykla prawdziwy… „wulkan”. Może nieco uśpiony, ale mogący wybuchnąć w dowolnym momencie. Tak właśnie jest z jazdą tym motocyklem. Przy małych prędkościach nie dławi się, a kiedy tylko chcemy – dynamicznie przyśpiesza i pozwala na dużo więcej niż można się spodziewać. Co ważne, nawet przy wyższych prędkości silnik odpowiednio reaguje na ruch manetką gazu, a duży rozstaw osi pozwala czuć się pewnie na jezdni. Nawet mimo słabych warunków pogodowych, które trafiły nam się podczas testów, nie czuliśmy zagrożenia utraty przyczepności. Pozytywnie zaskoczyła nas też lekkość przeciskania się w korkach. Jedyny mankament związany jest z układem hamulcowym. Mógłby być bardziej efektywny, bo aby skutecznie wytracić prędkość, trzeba się nieco natrudzić.

Przechodząc do aspektów finansowych, podczas testów zadowoleni byliśmy również ze spalania. Oscylowało ono w granicach 4,5 litra, co przy baku o pojemności 14 l pozwala zaplanować ciekawą przejażdżkę bez częstych postojów. Za sam motocykl trzeba z kolei zapłacić 35 tys. zł. Czyni to z Kawasaki Vulcan S ciekawą propozycję dla osób, które poszukują nietuzinkowego motocykla. Nie jest on idealny, ale lista zalet jest zdecydowanie dłuższa niż mankamentów.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Listopad: spadków ciąg dalszy
Redakcja
2/12/2021
Aktualności
Ubezpieczenie szyte na miarę
Redakcja
1/12/2021
Aktualności
Nissan zainwestuje miliardy w elektromobilność
Redakcja
30/11/2021
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.