Komentarz

Kto zapłaci za deprecjację aut na prąd?

Floty aut elektrycznych oparte na niepewnych wartościach rezydualnych stają się silnym obciążeniem dla firm, zaś rosnące ryzyko finansowe sprawia, że przedsiębiorstwa są dużo bardziej ostrożne w temacie wymiany swoich flot na „elektryki”.

Galopujący rozwój technologiczny w segmencie EV prowadzi do szybkiej utraty wartości starszych modeli. W przeciwieństwie do „tradycyjnych” samochodów wartość używanych pojazdów na prąd jest z tego względu zdecydowanie mniej stabilna. Ta zmienność wynika nie tylko z postępu technologicznego, ale też z braku zachęt fiskalnych. W efekcie obserwujemy na rynku wtórnym pojazdów elektrycznych bardzo wysoką niepewność, co zmusza firmy leasingowe do pokrycia wyższych kosztów „alternatywnych” – obecnie, ale też przy refinansowaniu. Strategie biznesowe, oparte przecież na oczekiwanej wartości rezydualnej pojazdów, napotykają tu poważne trudności, co może prowadzić do finansowej katastrofy.

Kiedy Tesla, czyli pionier elektryfikacji, decyduje się na obniżenie cen swoich nowych modeli, inne marki motoryzacyjne czują presję, by podążać tą samą ścieżką i nie stracić pozycji na rynku. Taka polityka cenowa prowadzi do reakcji łańcuchowej, zwiększając presję na spadek wartości używanych pojazdów elektrycznych na rynku wtórnym. Potencjalni nabywcy, kierując się chęcią uniknięcia ryzyka, coraz częściej optują bowiem za zakupem nowych, a nie używanych modeli. To zjawisko uderza w szczególności w leasingi, które jako „intermediatorzy” na rynku flotowym stają przed perspektywą znaczących strat finansowych, spowodowanych szybszą od oczekiwanej deprecjacją wartości samochodów „bateryjnych”.

W obliczu tych wyzwań S&P Global Ratings wydał 22 lutego ostrzeżenie przed tym, że zwiększone zaangażowanie w pojazdy elektryczne może podnieść ryzyko zabezpieczonych aktywami papierów wartościowych w amerykańskim sektorze leasingu samochodowego.

Branża pojazdów EV zaczyna przypominać sektor kryptowalut. Z jednej strony notuje duży wzrost sprzedaży nowych aut, z drugiej –narastające problemy w autach używanych

ARKADIUSZ KILJAŃCZYK
AUTO IDEA

W tym samym czasie Mercedes ogłosił zmianę swojej globalnej strategii do roku 2030, ograniczając zaangażowanie w pojazdy elektryczne, zwiększając zaś nacisk na luksusowe pojazdy spalinowe. Jakby tego było mało, kilka dni później segment EV otrzymał kolejny cios – Apple wycofał się z projektu własnego samochodu elektrycznego Project Titan.

Mam wrażenie, że branża pojazdów EV zaczyna upodabniać się do branży kryptowalut – z jednej strony notuje imponujący wzrost globalnej sprzedaży nowych aut (w styczniu o 69 proc.), z drugiej – wpada w pogłębiające się problemy związane z obrotem aut używanych.

Co do instytucji finansowych, jednym z rozwiązań problemu jest zabezpieczenie się przed utratą wartości pojazdów EV poprzez produkty finansowe oferowane przez firmy ubezpieczeniowe. To jednak podnosi koszty i pokazuje, jak ważną rolę w ekosystemie EV odgrywają już dziś ubezpieczyciele RV będący beneficjentami tej dynamiki. Pomimo tych zabezpieczeń nadal istnieje ryzyko, że rozwój pojazdów elektrycznych zostanie zahamowany.

Firmy leasingowe coraz częściej wymagają, aby producenci i dealerzy wprowadzili programy odkupu aut w celu ochrony przed ich deprecjacją, ponieważ aktualne strategie wykupu nie są panaceum na problemy związane z pojazdami akumulatorowo-elektrycznymi. Ale takie doraźne działania to tylko odsunięcie problemu w czasie i podwojenie strat. Już słychać przecież o tym, że wzywa się producentów do wypłaty odszkodowań firmom leasingowym.

Transformacja w kierunku elektryfikacji jest niezbędna dla osiągnięcia ambicji ekologicznych UE. Musi ona jednak przebiegać w sposób niezagrażający stabilności finansowej wszystkich uczestników rynku. Współpraca między producentami samochodów, finansistami, legislatorami i dealerami jest niezbędna do wprowadzenia zaawansowanych rozwiązań, które ustabilizują niedojrzały jeszcze rynek. Rozwój standardów testowania baterii EV ma kluczowe znaczenie dla lepszej kalkulacji wyceny używanych pojazdów i zwiększenia przewidywalności. Gwałtowny wzrost rynku wtórnego EV w Chinach, ale też w Europie, kontrastuje z problemami sprzedaży aut z drugiej ręki, co musi stanowić motywację do działań zapobiegawczych. Priorytetem powinna być ochrona przed długofalowymi efektami spadku cen, które wpływają na decyzje konsumentów i zyski dealerów na wielu poziomach.

W obliczu tego wszystkiego rodzi się pytanie: czy w sytuacji bardzo ograniczonego czasu na transformację, sektor aut używanych z napędem „bateryjnym” dysponuje determinacją i zasobami, by sprostać tak gigantycznym wyzwaniom? Zwykłe metody mogą tu zawieść.

Skontaktuj się z autorem
Arkadiusz Kiljańczyk
Linkedin
dyrektor sprzedaży samochodów używanych w firmie Auto Idea
REKLAMA
Zobacz również
Komentarz
Czemu dobrym pracodawcom jest łatwiej?
Redakcja
22/4/2024
Komentarz
Efekt Concorde’a
Redakcja
16/4/2024
Komentarz
Sprzedaż idzie w górę
Redakcja
27/3/2024
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.