Testy

Nissan Qashqai – zdecydowanie dopracowany

Często wspominamy czasy, gdy w naszej redakcyjnej „flocie” jeździła pierwsza odsłona Qashqaia. Bazowe wyposażenie, „zamulony”, niewiele ponad stukonny silnik. Cóż… czasem nie warto patrzeć wstecz. Tym bardziej, że aktualna generacja Qashqaia pozostawia swojego poprzednika daleko za sobą. Ta uwaga szczególnie tyczy się testowanej przez nas odmiany poliftingowej. Mimo że druga odsłona Qashqaia debiutowała kilka lat […]

Często wspominamy czasy, gdy w naszej redakcyjnej „flocie” jeździła pierwsza odsłona Qashqaia. Bazowe wyposażenie, „zamulony”, niewiele ponad stukonny silnik. Cóż… czasem nie warto patrzeć wstecz. Tym bardziej, że aktualna generacja Qashqaia pozostawia swojego poprzednika daleko za sobą. Ta uwaga szczególnie tyczy się testowanej przez nas odmiany poliftingowej. Mimo że druga odsłona Qashqaia debiutowała kilka lat temu, wciąż cieszy oko. Masywna sylwetka nadwozia i do tego lśniący biały, perłowy lakier, panoramiczny dach oraz imponujące 19-calowe felgi – to musi się podobać! Sporo – zwłaszcza jeśli chodzi o przód auta – zmienił wspomniany lifting. To wtedy crossover Nissana zyskał smukłe LED-y, nowy kształt zderzaka i osłony chłodnicy. Trudno się do czegokolwiek przyczepić. Podobnie jest zresztą po zajęciu miejsca w środku. Ocenę auta, już na wstępie, podnosi skórzana pikowana tapicerka zarezerwowana dla testowanej wersji Tekna+. Lifting zaowocował też unowocześnieniem systemów wspomagających bezpieczeństwo, m.in. w zakresie hamowania czy ostrzegania o ruchu z tyłu. Nissan nie zapomniał również o komforcie podróżujących. Są tu podgrzewane oraz elektrycznie sterowane fotele i system kamer 360 stopni. Jeżeli chodzi o deskę rozdzielczą, możemy ją skwitować jednym określeniem – poprawność. Jest funkcjonalna i stonowana. Co ważne, Qashqai doczekał się nowocześniejszej kierownicy. Mamy też wrażenie, że zanotował on progres pod względem jakości zastosowanych materiałów. Czy jednak nie rozczarowała nas sama jazda? Ani trochę! Zawieszenie wydawało się idealne na nasze drogi – ciche i skutecznie niwelujące nierówności, pozostawiające jednocześnie pewność w prowadzeniu. Być może największym plusem nowego Qashqaia jest jednak silnik. Benzyniak o mocy 160 KM i pojemności 1,3 litra dobrze już znamy z aut koncernu Renault oraz Mercedesa Klasy A. Współpracuje on z automatyczną 7-stopniową skrzynią i dostarcza bardzo satysfakcjonujące osiągi. Z katalogu wynika, że tak skonfigurowany Qashqai przyspiesza do setki w nieco poniżej 10 sekund. W naszym odczuciu proces dojścia do tej prędkości zajmował jeszcze mniej.

Niektórych rozczarować może jedynie przestrzeń bagażowa. Nieco ponad 400 litrów to nie jest wynik, którego nie można by poprawić. Tym bardziej, że konkurencja potrafi zaoferować więcej. Z drugiej strony Qashqai stanowi dziś aż 65 proc. sprzedaży całego Nissana w Polsce. Dealerzy zapewne byliby bardziej szczęśliwi, gdyby Nissan uatrakcyjnił pozostałą część swojego portfolio. A Qashqai? Ten i tak jest już zdecydowanie dopracowany – z czym zgodzą się zapewne zarówno dealerzy, jak i klienci.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”
Redakcja
25/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.